14 grudnia

Przewodnik prezentowy, grudzień 2016

Przewodnik prezentowy, grudzień 2016
Hej, hej! Wciąż jest adwentowo, nie daję się zwariować przedświątecznej gorączce, jednak uświadomiłam sobie, że to ostatni dzwonek, aby kupić prezenty - przynajmniej te przez internet. W związku z tym postanowiłam pokusić się o subiektywny przewodnik gwiazdkowy. Znajdziecie w nim głównie prezenty dla kobiet, ale wystarczy odrobinę chęci i czasu, aby znaleźć męskie odpowiedniki większości przedstawionych propozycji. Podzieliłam upominki cenowo, a ostatnia grupa zawiera produkty w różnej cenie, ale łączy je coś innego.... co? O tym poniżej...

Pierwsza grupa prezentów, to te do 50 zł. Czy uważam, że to za mało na gwiazdkowy prezent? Absolutnie! Myślę, że najlepsze prezenty, to te, które dajemy od serca. Pomijam tu całą gamę upominków, które możemy własnoręcznie wykonać i są one bezcenne w oczach osoby obdarowanej. Jako drugie w kolejności "najlepsze" prezenty to te, które będą podobały się przede wszystkim osobie, której prezent dajemy, a nie nam. I to jest coś niezwykłego - trafić w gust; prawdziwa radość, gdy otwierając prezent uświadamiamy sobie, jak ta osoba nas dobrze zna. Bardzo miłe uczucie!


1. Kalendarze i plannery - wybór jest tak ogromny, że nie proponuję tutaj żadnego konkretnego. Sama w nowym roku korzystać będę z terminarza "Kalendarz kobiety 2017", bo znajduję w nim to, na czym mi najbardziej zależy. 
2. Skarpetki Reserved - świetne, dziewczęce skarpetki, prezent niewychodzący z mody, i jaki praktyczny! ;)
3. Kubek "Cud nie dziewczyna" - chyba każda kobieta, chciałaby taki tekst usłyszeć pod swoim adresem, umożliwmy to kobietom, które są dla nas ważne dając w prezencie ten przeuroczy kubeczek.
4. Książka "Ubierz się w kolor - dobry poradnik dla każdej kobiety, która jeszcze nie wie, czy jest zgaszonym latem, czy chłodną zimą, albo jeszcze inną porą roku i chce się dowiedzieć co się z tym wiąże.
5.Debiutancka płyta Karoliny Baszak, pt. "Fale" - Przepiękna artystka, przepiękny głos, przepiękna płyta. Można co nieco posłuchać na podlinkowanej stronie oraz na YouTube. To mój faworyt jeśli chodzi o tegoroczne prezenty! 

Następna grupa to prezenty których cena nie przekracza 100 zł. A wśród nich: 

1. Artimento - czyli malowanie po numerach, nowoczesny sposób na odstresowanie się, polecałam już kiedyś w Inspiracjach. Polecam tym, którzy chcą postawić na oryginalność.
2. Kopertówka - mogą być różne, ja akurat podlinkowałam Wam bardzo klasyczną, ładną (i w promocji!) kopertówkę Orsay (inną niż na zdjęciu). Jest tyle firm, materiałów, kolorów, że można przebierać. Ja stawiam jednak na ponadczasowość.
3. Książka Michała Szafrańskiego "Finansowy ninja" - przewodnik po finansach osobistych, można powiedzieć lektura obowiązkowa dla każdego, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Osobiście bardzo chętnie bym przeczytała! I na pewno przeczytam w najbliższym czasie (czyt. po sesji).
4. Statyw Manfrotto pixi - mały, podręczny, oczywiście kolor można wybrać też inny, dla kogo taki gadżet? Dla dziewczyn/kobiet blogujących, vlogujących, tych nierozstających się z aparatem i tych, które po prostu mają aparat i lubią robić zdjęcia, aby je zachęcić do rozwijania pasji. 
5. Wazon Square - coś do domu, geometryczny biały wazon, na pewno każdy bukiet w nim, będzie uroczo się prezentował.

Ostatnia grupa to BOSKIE PREZENTY :) A więc takie prezenty, które są po prostu.... religijne, ale nie nudne! ;) 



1. Książki religijne -  uważam, że dla kobiet powinno wybierać się kobiece książki religijne, aby prezent stał się chociaż trochę bardziej spersonalizowany. Zaproponowałam dwa tytuły, "Kapłanki czy kury" oraz "Kobiece serce", ale tytułów można by było podawać setki. Warto celować w nowości, aby się nie okazało, że osoba, której chcemy sprezentować dany tytuł, już go ma.
2. Kubek "bądź nieletni" Dayenu - prezent, na który każde kąciki ust się uniosą ;) Na zimową drogę do pracy czy na uczelnię, będzie jak znalazł. 
3. Bóg wie co - czyli odzież z wiarą, wybór jest spory, zarówno ubrań jak i dodatków/akcesoriów. Niebanalne. Ładne. 
4. Zegar ścienny "Ja i mój dom chcemy służyć Panu" - element pokoju, który będzie przypominał, od Kogo mamy każdą godzinę, każdą minutę, każdą sekundę. Taki z nutką vintage. 
5. Filiżanka Bóg Cię kocha - ze spodeczkiem oczywiście. Kawa rano z taką przypominajką na pewno skuteczniej pobudzi na nowy dzień. 


To bardzo subiektywny przewodnik, ponieważ polecam w nim rzeczy, które szczerze mi się podobają i chętnie znalazłabym je u siebie pod choinką :)
Jak pewnie zauważyliście nie ma tutaj propozycji kosmetyków - przyznam, że nie lubię dostawiać kosmetyków, ponieważ w 99% jest to nietrafiony prezent (zapach kosmetyków do pielęgnacji, kolor, odcienie makijażowych kosmetyków, czy krem zupełnie nieodpowiadający potrzebom mojej skóry), nie ma tu także biżuterii, ponieważ sama mam jej sporo, a w większości nie chodzę. Mam kilka ulubionych kolczyków i bransoletek, jestem biżuteryjną minimalistką.
A Wy, jakie macie pomysły na prezenty dla najbliższych i co sami chcielibyście dostać? :)

12 grudnia

świąteczne porządki w oknach

świąteczne porządki w oknach
Pamiętam jak kilkanaście lat temu, będąc dzieckiem siedziałam w domu z mamą. W przedświąteczny czas mama obwieszczała, że trzeba zrobić porządki w oknach. Czasy mamy takie, że stwierdzenie zrobić porządki w oknach nabrało (poza tym starym) także nowego znaczenia. A czas przedświąteczny nadal skłania, aby zadbać bardziej o te części naszego życia, które na co dzień nie są aż tak doglądane.


Chcę Was dzisiaj zachęcić, abyście zajrzeli na swoje profile społecznościowe i zrobili w nich porządki. Nie zachęcam Was, aby je kasować (wyjątek: dla kogoś są rzeczywiście bezużyteczne), bo z własnego doświadczenia wiem, jak bardzo ułatwiają kontakt z ludźmi oddalonymi o setki kilometrów, jak pomagają w wychwyceniu ważnych dla nas informacji i jakie możliwości stwarzają w promowaniu swoich firm, marek czy blogów. Ale jest też druga strona medalu. Coraz więcej na tych profilach pojawia się śmieci (często "produkowanych" przez naszych znajomych), których naprawdę nie musimy zbierać naszym wzrokiem i oddychać tym toksycznym powietrzem. Mój plan porządków przedstawię na przykładzie najbardziej - dla mnie - popularnego portalu społecznościowego.
A zatem: otwieramy nowe okno, odpalamy Facebook iiii... do dzieła! :)
1. Zacznij od siebie
Jak w każdej kwestii, tak i w tej zachęcam, aby zacząć od siebie. Dla tych bardziej aktywnych użytkowników portalu, będzie to zadanie dużo trudniejsze i bardziej czasochłonne, dla mniej aktywnych - łatwiejsze. Nie zniechęcaj się na samą myśl, warto to zrobić. Przejrzyj cały swój profil - od początku istnienia Twojego profilu aż do teraz. Rozumiem, że możesz mieć poukrywane informacje wyłącznie dla Twoich znajomych, ale mimo to przyjrzyj się swojemu profilowi z perspektywy np. pracodawcy. 
  • Zdjęcia
Rozpocznij od zdjęcia profilowego, poprzez swoje zdjęcie w tle, a następnie wszystkie inne zdjęcia (albumy): zarówno te które sam stworzyłeś i dodałeś, jak i te, na których zostałeś przez kogoś oznaczony. Co te wszystkie fotografie o Tobie mówią? Czy przedstawiają Cię właśnie takim jakim jesteś w rzeczywistości? Czy naprawdę musisz mieć zdjęcia z dalekiej podróży do Tajlandii, zdjęcia swoich dzieci, albo ileś tam selfi? 
  • Polubienia
Czyli strony, które kliknąłeś, że "lubisz". Czy potrzebujesz mieć tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tych stron? Czy są one źródłem cennej wiedzy, dobrej rozrywki, czy pomagają w rozwoju duchowym, czy go hamują albo mu szkodzą?  (Brzmi jak pytania z rachunku sumienia, ale to nic nie szkodzi ;) )
  • Twoja tablica
Nie wiem od kiedy masz swój profil, ja swój mam od 2010 roku. Nie jest to długo, ale zahacza to o taki etap mojego życia, kiedy byłam młoda i (jeszcze bardziej) głupia, a raczej po prostu: mniej dojrzała. Nie miej skrupułów, kasuj wszystko, czego teraz byś nie zamieścił oraz co uważasz, że jest powodem do wstydu.

2. Redukcja liczby znajomych
Kiedy już Twój profil jest uporządkowany, czas przejść do kroku kolejnego, trudniejszego. Redukcja liczby znajomych. Nie wiem dlaczego istnieje w nas dziwne przekonanie, że musimy przyjmować wszystkie zaproszenia, bo głupio kogoś nie zaakceptować. Nieprawdą jest, że musimy przyjmować wszystkie zaproszenia i nieprawdą jest, że nieprzyjęcie zaproszenia jest niekulturalne.
Co jeśli przyjmowaliśmy kiedyś bezmyślnie wszystkie zaproszenia a teraz chcemy mieć porządek i zaktualizować liczbę znajomych? Jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało: kasujemy znajomych. Odrzucamy przede wszystkim tych, których nie znamy i nie chodzi tu o znajomość tylko realną. Zdaję sobie sprawę, że żyjemy w XXI wieku i wiele osób ma wirtualnych znajomych, z którymi utrzymuje kontakt (tych zostawiamy). Kasujemy tych, z którymi nie mamy kontaktu i też nie mamy ochoty z nimi się kiedykolwiek kontaktować (dla mnie jest to spora część znajomych ze szkoły średniej i studiów I stopnia). 

3. Precz ze śmieciami
Jeśli została Ci garść znajomych, których lubisz, cenisz, z którymi utrzymujesz kontakt, ale fb służy im do grania i udostępniania wyników na tablicy, co doprowadza Cię do rozstrojenia za każdym razem gdy się zalogujesz albo masz znajomych, którzy biorą udział we wszystkich możliwych konkursach, dzielą się codziennie swoimi poglądami politycznymi, w przypadku gdy nas zupełnie one nie interesują, wrzucają milion zdjęć swojego dziecka, albo dwa miliony selfi, albo trzy miliony zdjęć ze swoim chłopakiem/dziewczyną. Co gdy to oni "zaśmiecają" Ci fb? Na to też jest sposób i to bardzo prosty. Przestań obserwować te osoby. Wówczas na Twojej tablicy nie będą się wyświetlały posty tych osób, których nie obserwujesz i zrobią one miejsce tym informacjom, na których ci zależy, a które gubiły się w gąszczu niechcianych wiadomości. 

Czy to działa? 
I to jeszcze jak! Sprawdziłam to na sobie. Taki właśnie porządek, sprawia, że mniej się męczę tą i tak bardzo zaśmieconą internetową rzeczywistością. Czytam i oglądam to, co chcę. Świadomie to wybieram. Daje mi to też poczucie, że moje "podwórko" jest bez zarzutu. Nie wzbudzam zazdrości moich znajomych. Mam zdjęcie profilowe i po prostu jestem. Każdy może do mnie napisać. A na tablicy dzielę się tym, co uważam, za wartościowe, w rozsądnych ilościach. Bo chcę dawać innym tylko to, co może w ich życiu wydać dobre owoce.

A co jeśli bawi Cię to wszystko i nie masz ochoty nic z tym robić? Po prostu nie narzekaj na zastaną na Twoim fb rzeczywistość :)
Niezależnie od tego, czy spodobał Ci się pomysł z oczyszczeniem przestrzeni, w której się poruszasz w Internecie i czy zamierzasz zrobić porządki na portalach społecznościowych, pamiętaj, że nasze życie to także ślady pozostawiane przez nas w Internecie. Działaj więc świadomie i odpowiedzialnie.
Powodzenia!

04 grudnia

Plakat do pobrania - dla NIEGO

Plakat do pobrania - dla NIEGO
Dzisiaj udostępniam do pobrania drugi plakat. Tym razem jest to wersja bardziej męska, choć tak naprawdę słowa (podobnie jak w plakacie poprzednim - TUTAJ LINK) są skierowane do każdego. Te jeszcze bardziej niż poprzednie, bo jest to Słowo Boże, a Ono jest Żywe.

Cytat pochodzi z Księgi Powtórzonego Prawa. A sam plakat gdybym miała go jakoś opisać, powiedziałabym: "Into the Wild" (nie tylko chodzi o sam zwrot, ale cały film pod tym właśnie tytułem).

Mam nadzieję, że się Wam podoba. Pobierajcie, oprawiajcie i polecajcie! :)


30 listopada

Plakat do pobrania - dla NIEJ

Plakat do pobrania - dla NIEJ
Przychodzę dzisiaj z czymś zupełnie nowym, więc trochę obawiam się Waszej reakcji. Specjalnie dla Was przygotowałam dwa plakaty, które możecie pobrać w wersji do druku. Pojawią się one w dwóch kolejnych notatkach - dzisiejszej, wersja dla Pań oraz drugiej prawdopodobnie w niedzielę, wersja dla Panów. Zapraszam do krótkiej prezentacji pierwszego z nich! 

"Rób małe rzeczy z wielką miłością" - słowa świętej Matki Teresy z Kalkuty w wersji angielskojęzycznej to plakat zdecydowanie dla żeńskiego grona odbiorców tego bloga. O ile sam tekst jest dobry dla każdego, o tyle graficznie raczej nie wpadnie w męskie oko.
Czarna czcionka, a do tego w dwóch przeciwległych rogach delikatny element kwiatowy i oczywiście serduszka :) Jestem przekonana, że taki plakat oprawiony w ramkę lub antyramę będzie idealnym dodatkiem na biurka i ściany kobiecych pokoi. A może warto pomyśleć o prezencie mikołajkowym dla siostry, przyjaciółki, koleżanki? Wystarczy ramka, a piękny prezent z przesłaniem - będzie gotowy :)



Pobierajcie i dzielcie się wrażeniami!
PS. Jeśli otworzyliście blog na telefonie, to wróćcie raz jeszcze, gdy odpalicie komputer. Jak już pewnie zauważyliście - plakatu nie można pobrać w wersji mobilnej przeglądarki.





27 listopada

nowy rok

nowy rok
Każde nadejście nowego roku jest czasem, który skłania do przemyśleń, postanowień i głębszego wpatrywania się w swoje życie. I oto nadszedł, nowy rok. Ale jak to, w listopadzie? Chodzi oczywiście o nowy rok liturgiczny, który rozpoczął się dzisiejszą I niedzielą Adwentu. 


Pewnie każdy z Was słyszał dziś w swoim kościele, że warto czegoś się wyrzec, coś postanowić. Może w niektórych z nich nawet usłyszeliście "gotowce"; co macie zrobić, abyście dobrze przygotowali się na Boże Narodzenie. Wierzę mocno, że nasi duszpasterze z postawą pełną troski zachęcając do takich przedsięwzięć, sami jako pierwsi powezmą podobne postanowienia albo wyrzekną się na czas adwentu różnych mniejszych bądź większych wygód i przyjemności. 

Mój kolejny adwent życia chcę przeżyć z moim ukochanym świętym, który stale jest dla mnie przewodnikiem w życiu duchowym. Mam też (pewnie ostatni rok) możliwość mieszkania na terenie parafii, której patronem jest ten święty a nie zawsze to doceniam. Mowa oczywiście o św. Franciszku z Asyżu. Obrałam sobie nawet hasło na ten mój adwent: "to, co wydawało mi się gorzkie, zamieniło mi się w słodycz duszy i ciała" (Testament 3). Opowiem Wam pokrótce, dlaczego takie hasło, co ono oznacza dla mnie na ten adwent. 

Bardzo dobrze oddaje to, co sama chcę w tym czasie przeżyć, na czym się skupić drugie czytanie z dzisiejszej liturgii Słowa. Dlatego od niego zacznę.
Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdybyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.
(Rz 13, 11-14)
Słyszałam ten fragment dziesiątki razy, ale dzisiaj bardzo mocno usłyszałam o moich własnych uczynkach ciemności. O tym, co dokonuje się w ukryciu, o tym, co się zdarza, a nie powinno mieć miejsca. To są przede wszystkim grzechy i myślę, że jest to dla nas oczywiste.
Oprócz tego jest jednak wiele takiej ciemności myślenia: podejścia do siebie przede wszystkim, do swojego życia, swoich umiejętności. Ta cała ciemność jest widoczna, ja ją odczuwam w postaci mniejszych czy większych dołów, ale też to wszystko muszą odczuwać i widzieć osoby, które się ze mną spotykają. Nie chcę aby oni "zarażali" się ciemnością ode mnie, ale światłem, które będzie biło ode mnie, ale nie będzie ze mnie, lecz z Chrystusa, który będzie we mnie stale. Przyzwoite życie, o którym mowa w Liście do Rzymian, jest moim celem tutaj na ziemi. Takie życie, którego nie będę się wstydziła, gdybym była w ukrytej kamerze, a w pewnym sensie każdy taki film ze swojego życia tworzy. Ktoś mi kiedyś ten zarejestrowany film włączy... Będzie na nim wszystko, cały mój "przekrój", nawet to czego nie widać na zewnątrz (plany, pragnienia, marzenia, życzenia). Czy nie będę zamykać oczu ze względu na wstyd przez myśli, słowa i zachowania z mojego życia?
W związku z tym właśnie od dzisiejszej niedzieli aż do końca adwentu będę uczyła się żyć na nowo. W jaki sposób?

1. Porządek w moim otoczeniu
Już od jakiegoś czasu porządkuję swoje otoczenie (ubrania, książki, różne inne przedmioty, czy komputer). To co się da- sprzedaję, to co mogę - oddaję temu kto potrzebuje bardziej, to co tego wymaga - wyrzucam. 
Mniej znaczy więcej - polecam! :)

2. Spotkanie ze sobą
Każdy musi mieć czas, żeby pobyć tylko ze sobą. Kiedy takiego czasu brakuje, zaczyna człowiek się gubić. Nie wie, co w danym momencie jest dla niego najważniejsze. Nie wie, na czym ma się skupić bardziej, na czym mniej. Nie wie, co ma w sobie wspaniałego, bo się sobie nie przygląda (swojej osobie, nie tylko swojemu ciału). Nie widzi też, jak bardzo różne rzeczy zawładnęły jego życiem. Nie ma swoich własnych poglądów. Szacunek do siebie - to pierwszy krok do szczęśliwego życia. Dlatego każdego dnia, przeznaczę co najmniej pół godziny tylko dla siebie, ale nie dla komputera, telefonu, książki, bloga czy ludzi. Tylko dla siebie - w domu, czy na spacerze, leżąc czy siedząc, czy idąc - będę słuchać samej siebie i przyglądać się sobie. 
[w tym punkcie zawiera się też odstawienie słodyczy. Osoby, które w tym momencie zaczynają się śmiać i mówić, że dziecinne postanowienie, niech same spróbują ;) ]

3. Ludzie wokół mnie
Ten punkt jest chyba najtrudniejszy dla mnie. Moje relacje z ludźmi są tak zróżnicowane, że trudno tutaj cokolwiek napisać w takim skrócie, aby zawrzeć ich charakterystykę. W każdym razie są dwa podpunkty do tego punktu: 3a) nie pozwolę się krzywdzić. Ale też - 3b) zrobię wszystko, aby nie krzywdzić innych. Moje słowa, moje zachowania, są często tak bardzo nieprzemyślane, że sama się sobie dziwię. To jest połączone z punktem 2. poznając siebie lepiej, będę bardziej przygotowana na to co może wydarzyć się w relacjach z innymi i zapobiec w porę temu, czego bym nie chciała. 

4. Bóg we mnie
On Jest. Ale moja relacja z Nim potrzebuje odświeżenia. Co do tych metod odświeżenia, to jest jedna metoda, bardzo prosta - więcej z Nim rozmawiać, a właściwie - więcej Go słuchać.

"To, co wydawało mi się gorzkie, zamieniło mi się w słodycz duszy i ciała" - pisze św. Franciszek w swoim Testamencie. Kontekst - jeśli ktoś nie zna - jest taki, że Franciszek pisał o trędowatych, których widok wcześniej był dla niego odrażający, później się to zmieniło. 
Moje życie w takiej wersji jaką mam obecnie jest dla mnie gorzkie. Nie chcę się do niego zbliżać, mu przyglądać, o nie dbać. Ale to moje życie jest piękne mimo zewnętrznego trądu i powinno być kochane.

I właśnie mam nadzieję, że ten mój plan, który chcę jak najpełniej zrealizować pozwoli mi na piękne przygotowanie się do świąt Bożego Narodzenia.

Nie wiem co dla Ciebie będzie dobrym przygotowaniem. Zrób coś, jeśli tak jak ja czujesz, że na co dzień robisz mało albo nie rób nic, bo na co dzień robisz o wiele za dużo.
Najważniejsze to bycie otwartym na przyjście Jezusa i to wszystko co On zaproponuje. 

Życzę Ci nowego roku pełnego Jego Obecności.


15 listopada

#inspiracje7

#inspiracje7
Patrzę w kalendarz i wprost nie mogę uwierzyć, że jest już połowa miesiąca za nami! A ja wyskakuję z inspiracjami października, ale lepiej późno niż wcale. Kolorowy pejzaż za oknem coraz bardziej zamienia się w szary i ponury (a momentami biały :) ), wieczory coraz dłuższe, a to oznacza, że jesień w pełni. Chyba najmniej lubiana pora roku, mnie jednak cieszy. Pomijając całą jesienną depresyjność, ma ona w sobie COŚ. I przede wszystkim pozwala na wieczory z książką w jednej dłoni i kubku gorącej herbaty w drugiej, otulona ciepłym kocem albo zanurzona w ciepłym sweterku. Takie wieczory są cudowne!



Październik a więc dla mnie nowy rok akademicki. Postanowiłam wziąć się za siebie po wakacyjnych obfitych obiadach domowych. Zaczęłam ćwiczyć z przesympatyczną i mega motywującą Martą z bloga Codziennie Fit. Mnóstwo filmików, z różnymi treningami. Każdy znajdzie coś dostosowanego do swojej aktualnej kondycji i czasu którym dysponuje. 

Oprócz dbania o swoje ciało postanowiłam bardziej zadbać o to miejsce, więc zgłębiam tajniki blogowania, aby było ono jeszcze przyjemniejsze dla mnie, ale także dla WAS. Pomaga mi w tym Szkoła Blogowania

Nie wiem czy pamiętacie jak polecałam Wam blog DOMiOWO, dzięki autorce odkryłam jej drugi - równie przepiękny blog Przy Sercu. Dlaczego polecam tą autorkę? Bo urzeka mnie jest niesamowita wrażliwość: to co pisze, to w jaki sposób przeżywa codzienność i sposób patrzenia na świat.

Znalazłam też świetny wpis o tym, jak zrobić galerię ze zdjęć na ścianie, fajnie byłoby cieszyć oko podobną galerią na ścianie salonu we własnym mieszkaniu :) Pomysł jest w każdym razie jak najbardziej do zrealizowania... w dalszej przyszłości.

Już Wam wspominałam, że uwielbiam jeść ;) Bardzo lubię też kulinarne blogi, ale nie wszystkie. Wybredna jestem w ogóle co do stron internetowych, a blogi kulinarne muszą mieć rewelacyjne zdjęcia i przystępne dla zwykłego człowieka przepisy na przejrzystej witrynie. Taki właśnie jest blog Pasja Smaku, nic tylko próbować tych przepisów (kilka już wypróbowane, mniaaaam!).

Książka jaką w październiku przeczytałam, to Chcieć Mniej. Minimalizm w praktyce blogerki Katarzyny Kędzierskiej. To co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to praktykowany przez autorkę taki rzekłabym "zrównoważony minimalizm". Czasem czytając bloga odnosiłam wrażenie, że minimalizm jest męczący i nie do osiągnięcia. Po lekturze okazało się, że jest odwrotnie. To minimalizm pozwala na komfortowe życie i wytchnienie w tym świecie tak bardzo opartym o konsumpcjonizm. Książka napisana prostym, takim właśnie blogerskim językiem, co uważam za duuuży plus! Komu polecam? Tym, których męczy bałagan wokół nich, także tym, którzy chcą zaoszczędzić pieniądze, czas i nerwy.

Na koniec trzy ciekawe teksty:
  • O stresie i jego skutkach
  • Jak pokonać samotność i odważyć się na bliskość
  • oraz świetny wywiad Kasi Olubińskiej z Krzysztofem Skórzyńskim. To co szczególnie mi się spodobało w wypowiedziach p. Krzysztofa to rozsądek i równowaga, żeby nie przesadzić w wierze (bo tak też się da) czyli: rozwiązywać problemy, a nie tylko modlić się o rozwiązanie problemów. Bóg dał nam rozum, nie zapominajmy o tym ;)
A Ciebie co ciekawego zaskoczyło w październiku? Masz jakieś odkrycia? Jeśli zechcesz - podziel się w komentarzu ciekawymi linkami, miejscami, książkami, i innymi... Będzie mi bardzo miło :) 

06 listopada

nie umiem kochać

nie umiem kochać
My, słabi ludzie, trzaskamy drzwiami
My ciskamy w siebie słowami
Półgłówkami przezywamy się za nic
Świat obwiniamy cały że się cholernie tak czujemy sami
Mam 23 lata i 8 miesięcy i czasem mi się wydaje, że wiem wszystko najlepiej i mam prawo mówić i robić co chcę. Nie licząc się z tym, co czują inni. Nie trudno się domyśleć, że kończy się to trzaskaniem drzwiami i ciskaniem w siebie słowami. 


Zupełnie nieodkrywcze jest źródło takiego zachowania. U podstawy leży oczywiście mój egoizm i moja pycha, czyli moje słabości. Kiedy dorzucimy do tego emocje, tworzy się typowa mieszanka wybuchowa. Faktem jest, że egoizm jest w każdym z nas. Na szczęście wielu ludzi tym egoizmem się nie kieruje, a przeciwnie - potrafi zapanować nad nim. Podziwiam i idąc za przykładem nie chcę pozwalać, aby ten egoizm zapanował nade mną i moim postępowaniem. Jestem bardzo przywiązana do tego, co daje mi poczucie, że wiem lepiej, że jestem lepsza, że mam rację - klasyczny przykład pychy. A przecież to poprzez sytuację, w której czuję, że przegrałam (bo po ludzku 'odpuściłam'), dzieje się więcej dobra, niż wtedy, gdy mi się wydaje, że jestem mistrzem każdej możliwej dziedziny. Czy da się pozbyć tych słabości? Zupełnie chyba się nie da. To w nas jest wrodzone, w mniejszym lub większym stopniu. Da się jednak okiełznać te słabości spoglądając na świat inaczej - z perspektywy miłości. To perspektywa, w której nie ma MNIE, a jesteś TY, bo w miłości zawsze chodzi o drugiego człowieka; takiej prawdziwej, dojrzałej miłość. 
A jeśli to ja zlepić mam ten świat
Wystarczą mi dwie ręce  
Ode mnie; mojej postawy, słów, zachowania zaczyna się zmiana świata. Wystarczą mi dwie ręce, które będą otwarte, aby dawać dobro, wyciągnięte w kierunku drugiego człowieka, aby przytulić i pocieszyć, gotowe pomóc i błogosławić. Dobro jednak nie dzieje się bez wysiłku. Ta cała atrakcyjnie brzmiąca "perspektywa miłości", to pasmo cierpienia, wyrzeczeń i nieustannego podejmowania trudnych decyzji. A ja... przyznaję: nie umiem kochać, ale wciąż uczę się tak kochać. Totalnie niedojrzała jest jeszcze moja miłość. Ciągle się potykam o wspomniany wcześniej egoizm i pychę, i inne moje słabości. Nauka na tym polega, że błędy się zdarzają. Wiem jednak, że do miłości się dorasta; dojrzewa. Przemierzając kolejne dni, miesiące i lata, moja miłość się zmienia. Nie są to jakieś spektakularne zmiany, raczej małe, bardzo powolne. I nimi się zachwycam, bo naprawdę jest czym. Kiedy rezygnuję z siebie, dla kogoś drugiego- dzieją się cuda.
Przede mną prawdopodobnie jeszcze kawał życia, ale nie chcę stać w miejscu, i zadowalać się karłowatą miłością. Dojrzewam i pragnę, żeby moja miłość także się rozwijała. Dlatego coraz częściej podejmuję decyzje (bardzo trudne), które z punktu widzenia tego świata są po prostu głupie, ale mocno wierzę, że zaowocują. I zachęcam Was, nie bójcie się rezygnować z własnego komfortu.
Miłość zabierze samotność
Miłość, ona zabierze strach
... i da wolność i radość obecności.

*Cytowane fragmenty pochodzą z tekstu piosenki "A jeśli to ja" - Marty Kosakowskiej (Mariki)
Znacie płytę Marta Kosakowska? Wszystkie kawałki są naprawdę genialne, słucham odkąd się pojawiła i wciąż do niej wracam. 
PS. A spotkanie z Martą Kosakowską, rozmowa z nią, to jedno z moich wielkich marzeń! :)

08 października

#inspiracje6

#inspiracje6
To co dobre szybko mija, tak więc i wakacje upłynęły mi bardzo szybko! Ostatni miesiąc moich studenckich wakacji - dosłownie ostatni, bo kolejne wakacje przeżywać będę (jeśli plan się powiedzie) już jako Pani Magister, a nie studentka - to miesiąc odwiedzin, różnych osób, z którymi przez rok akademicki jest mało okazji, aby się spotkać oraz przygotowywania do przeprowadzki do Lublina. Teraz już jestem w Lublinie i powoli zaczyna się rok akademicki - mój ostatni rok akademicki (chyba ostatni, w końcu nigdy nie wiadomo co życie przyniesie). 


Na początek chcę polecić książkę, z którą codziennie zaczynam dzień, nowość wydawnictwa Wam "Kobiece serce, 101 medytacji". To krótkie rozważania oparte na Słowie Bożym, dzięki którym to Słowo zostaje w sercu na cały dzień.

Kolejna książka to dzieło autorstwa Roberta M. Rynkowskiego "Każdy jest teologiem". W świetny sposób opisująca to, co podejrzewałam od dawna ;) mianowicie: w pewnym sensie jestem teologiem, choć nie skończyłam studiów teologicznych. Polecam szczególnie tym, którzy czują, że coś jakby z teologa mają, do końca nie wiedząc co, bo nie mają tytułu.

Blog Tomasza Delurskiego, odkryłam dopiero w tym miesiącu, choć jest już to blog długo istniejący. Teksty są naprawdę świetne, profesjonalne. Osoba bardzo kompetentna. Nie opierająca swojego światopoglądu na emocjach czy uczuciach, ale na faktach. Polecam szczególnie teksty dotyczące głośnego ostatnio tematu - aborcja: Ludzie bez torsów oraz Aborcja dla opornych (ten ostatni tekst jest już z października).

Nowa kolekcja najpiękniejszej marki aeterie najpiękniejszej polskiej blogerki Karoliny Baszak. Gdyby mnie ktoś zapytał o markę, której w zasadzie wszystko mi się podoba to byłaby to właśnie ta marka. A moimi ulubieńcami najnowszej kolekcji są: STELLARIA MUS, MELISSA BRUNA oraz HERBA ALBA - idealna klasyczna biała koszula. Ach!!!

Jeśli chodzi o kosmetyki, to moim odkryciem września była paleta cieni do powiek Maybelline Nudes Palette pewnie dlatego, że są to bardzo "moje" kolory na powieki. Rzadko zdarza się, żebym miała jakieś inne kolory na powiekach niż brązy, beże, takie trochę złotawe i miedziane kolory. Strzał w dziesiątkę! Na długo się nie rozstanę z tą paletką, to pewne :)

A teraz garść ciekawych tekstów:


Byłoby miło, gdybyście zechcieli podzielić się swoimi odkryciami tego miesiąca (ciekawe teksty, marki, dobre książki, filmy czy kosmetyki). Czekam! :)




16 września

Zgrzeszyłeś? Ukryj się! Znam najlepsze miejsce!

Zgrzeszyłeś? Ukryj się! Znam najlepsze miejsce!

Pamiętam z dzieciństwa takie sytuacje, kiedy grupką dzieciaków bawiliśmy się na podwórku. Gdy coś nabroiliśmy nie chcieliśmy nikomu o tym powiedzieć. Chowaliśmy się i uciekaliśmy, aby przez jak najdłuższy czas nie wyszły na jaw nasze przewinienia. Baliśmy się przyznać, że coś nam nie wyszło, albo wyszło trochę inaczej niż zakładaliśmy (np. piłka zamiast w ścianę trafiła w okno).

Adam i Ewa kiedy zgrzeszyli w raju ukryli się przed Panem Bogiem. Przestraszyli się.

Kiedy mam gorszy dzień; gdy pozwalam, aby grzech wkradł się do mojego życia, sprawiając, że czuję się „mała, grzeszna, brudna, goła”  (za: StronaB – Głuszec) chcę przykładem lat dziecięcych zostawić wszystko i uciec. Wszystko, czyli co? Wszystko dla mnie, czyli Jezusa Chrystusa. Odejść od Niego jeszcze bardziej, tak jak wdrukowane zostało mi to przez Adama i Ewę: uniknąć konfrontacji po moich dorosłych już „wybrykach”, tj. grzechach. Dlaczego? Dlatego, że panicznie się boję, że Bóg mnie przestał kochać; że nie zechce na mnie spojrzeć, że nie będzie chciał ze mną rozmawiać, że Go zawiodłam. Konsekwencją grzechu są właśnie opory przed przyjęciem bezgranicznej Jego miłości.
Tymczasem Bóg zanim ja zacznę się chować już mnie znajduje i proponuje mi najlepszą kryjówkę – swoje ojcowskie ramiona, przepełnione miłością. Zabiera lęk, usuwa strach, ociera łzy z oczu, napełnia serce pokojem i swoją mocą, abym następnego dnia mogła dalej iść, bardziej odporna na pokusy. Miłość Boża pozwala znaleźć wytchnienie. Wystarczy Jej tylko na to pozwolić. Ja pozwalam, a Ty? 

"Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem (...) abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą" (por. Ef 3, 14-19)

04 września

#INSPIRACJE5

#INSPIRACJE5
Czy tylko mi miesiące mijają tak szybko? Sierpień okazał się być jeszcze "krótszym" miesiącem niż lipiec. Sporo się działo i sporo się wciąż dzieje. Zdecydowanie bardziej niż na zewnątrz, wewnątrz - we mnie. To miesiąc tęsknoty, niepowodzeń, złości, samotności. Bardzo w tym całym trudnym czasie pomógł mi się zrelaksować rewelacyjny duet księżowski ks.Pawlukiewicz&ks.Kowalski Czarny humor czyli o Kościele na wesoło. Polecam! :)

Jakoś na początku miesiąca odkryłam przepiękną Panią Fotograf, której zdjęcia mają w sobie coś, co bardzo mnie przyciągnęło. Lubię być fotografowana i myślę, że takiej Pani Fotograf dałabym się sfotografować, pomyślę o tym, kiedy będę wybierała się do Krakowa, przedstawiam Wam: Ani Mrugnąć - Anna Słapek.

Muzyczną ucztą było dla mnie odkrycie Audrey Assad, teksty, głos, dźwięki... rewelacja... mogę słuchać bardzo długo, o każdej porze dnia i nocy. 

Na co dzień i od święta nie rozstaję się z matującą pomadką REAL MATT LIPSTICK - Dr Irena Eris, właśnie w takim kolorze jak podlinkowałam czyli vintage pink. Nie dość, że cudownie wygląda na ustach to utrzymuje się przez wiele godzin, trwałość to duży plus tej pomadki (a ma tych plusów wiele!)

Lista tekstów/artykułów/notatek do przeczytania/obejrzenia jest w tym miesiącu nieco dłuższa:
A jeśli będziecie w najbliższym (lub nieco dalszym czasie) w Lublinie, to wskoczcie koniecznie do Bosko - Lody Produkcji Własnej. Pychota!!! :)


31 sierpnia

Po co to BożeFreestyl'owe zamieszanie?

Po co to BożeFreestyl'owe zamieszanie?
Przypadkowo dowiedziałam się, że 31 sierpnia obchodzony jest Dzień Bloga. A to wspaniała okazja do tego, aby zatrzymać się chwilę nad tym - po co to całe moje BożeFreestyl'owe zamieszanie.
Blogów w swoim życiu miałam kilka. A przed blogami - jeszcze więcej pamiętników i dzienników. Pamiętniki były sekretnymi zapiskami, ukrywanymi przed domownikami. Kiedy na stałe Internet zagościł w moim domu rodzinnym zaczęłam pisać blog. Miałam wtedy może 14 czy 15 lat. Były to już teksty dostępne dla wszystkich. Pisałam na różnych platformach, pod różnymi adresami, o różnych nazwach. Od zawsze jednak chodziło mi o jedno - moje życie z NIM. 



Dlaczego piszę?

MAM ZAJAWKĘ NA PANA BOGA
...i mój Kościół. A to sprawia, że uwielbiam opowiadać o właśnie takim życiu. Nie zawsze jest ono łatwe, ale jest niezwykle fascynujące. Żyję jak każdy, a jednak trochę inaczej. I mam nadzieję, że to wyróżnia mnie z tłumu - wiara, którą widać po sposobie, w jaki staram się żyć. Tak naprawdę wiele osób, które są w Kościele, nie ma pojęcia jaki jest on cudowny. Sama wciąż go odkrywam i się zachwycam. Są osoby, które nie spotkały żywego Jezusa w swoim życiu, a już zrezygnowały z oczekiwania na to spotkanie. Piszę dlatego, żeby pokazać - zarówno osobom nieprzekonanym, jak i tym, które też tak żyją jak ja, a może czasem w wierze czują się osamotnione, że można, że da się - mieć katolickie myślenie, chrześcijańskie wartości i żyć w tym świecie. I co więcej - niesamowicie się taką rzeczywistością cieszyć!

WIĘCEJ DOSTRZEGAM
Odkąd pisze blog, dużo więcej myślę :) Brzmi to nieco śmiesznie, ale taka jest prawda. W codzienności, przeglądając różne strony, odwiedzając inne blogi, czytając książki i artykuły,  rozmawiając z ludźmi zastanawiam się nad kolejnymi tematami notatek, nad tym jak mogę ubrać w słowa moje myśli. Inspiruję się wieloma rzeczami. Robię wszystko dużo bardziej świadomie. To, że muszę usiąść i napisać jakiś tekst związany z moim życiem, sprawia, że dostrzegam więcej szczegółów ze swojego życia i bardziej się nimi cieszę. 

UCZĘ SIĘ
Dzięki temu, że zaczęłam pisać blog wiele się nauczyłam. Z pewnością powoli rozwija się mój warsztat pisarski, ale najbardziej widocznymi zmianami dla mnie są te w kwestii grafiki. Robię coraz więcej zdjęć samodzielnie i są one coraz lepsze (przynajmniej w moim odczuciu). Nauczyłam się korzystania z kilku programów i aplikacji - nie tylko do zdjęć. Uczę się także cierpliwości. Nie mam ciśnienia na to, aby mieć mnóstwo czytelników, like'ów, obserwatorów itd., ale wiadomo, że wzrastające liczby - dają radość i satysfakcję, a na te wzrastające liczby, trzeba pracować i czekać... Uczę się także systematyczności. Moje notatki w większości nie powstają regularnie (poza Inspiracjami), ale wciąż pracuję nad tym, aby było ich więcej i aby były lepsze. 

LUBIĘ PISAĆ
Od kiedy pamiętam bardzo lubiłam pisać. Pisałam wierszyki, pisałam pamiętniki, pisałam bardzo dobre wypracowania i rozprawki w szkole. Bardzo też lubię pisać mejle, a nawet SMSy. Za pomocą słów można tak wiele wyrazić, rozbudzić wyobraźnię, pocieszyć, rozśmieszyć... ciągle mnie to zaskakuje i pasjonuje. Dlatego pisanie mnie nie męczy, a relaksuje. Jest to jeden z moich ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu.

Powodów tworzenia BożegoFreeStylu jest więcej, ale te które wymieniłam są dla mnie najważniejsze. Jak pewnie zauważyliście, z każdym powodem wiąże się jedno - ogromna radość!


27 sierpnia

10 faktów o mnie, których się prawdopodobnie nie spodziewaliście

10 faktów o mnie, których się prawdopodobnie nie spodziewaliście
   Taka notatka musi pojawić się na każdym blogu lifestylowym. Standardowa, może trochę już przereklamowana, a jednocześnie mam nadzieję - ciekawa. Dziś jest wspomnienie mojej patronki św. Moniki, więc uznałam, że to dobra okazja, aby trochę się podzielić sobą, właśnie w takiej formie.
.


           A zatem - zaczynamy!

  1. Mam na imię Monika, ponieważ w latach '89-'91 w telewizji polskiej emitowana była opera mydlana "Pokolenia", w której Nancy Sorel grała piękną i dobrą Monique. Moją mamę tak bardzo ta postać urzekła, że postanowiła nadać mi właśnie to imię.
  2. Uwielbiam spać i mam wrażenie, że mój organizm (gdybym mu na to pozwoliła) mógłby przespać bez przerwy nawet 20 godzin :D Mimo że spać lubię długo, to z takim „przespanym dniem” czuję się źle. Bardzo dobrze na moje samopoczucie działa wstawanie rano dzięki czemu mam bardzo długi dzień i mogę wiele zrobić.
  3. Nie stresuje się tylko wtedy gdy śpię :D 
  4. Jedzenie uważam za jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w życiu. Jestem szczupła, nigdy nie miałam problemów z nadwagą (miewałam z niedowagą), ale wsuwam jak za dwóch...yyy...a nawet czasem trzech ;) Uwielbiam mięso z kurczaka: kotlecik, z różnymi sosami, w sałatkach oraz oczywiście w KFC!
  5. Nie piję kawy. W ogóle. Jak wypiję, mam dzień albo i dwa z głowy – kawa mi szkodzi. Muszę spróbować Inkę, być może ona mi nie będzie szkodzić, a… nigdy w życiu jej nie piłam.
  6. Interesuje mnie II wojna światowa, a szczególnie niemieckie obozy koncentracyjne (nie tylko w Polsce) od strony codzienności w obozach. Trochę o tym czytam, więcej oglądam filmów. Temat szalenie bolesny, momentami przerażający, ale też skłaniający do refleksji.
  7.  Mam zapędy detektywistyczne. Ktoś mi nawet powiedział, że rewelacyjnie bym się sprawdziła pracując w Wydziale Dochodzeniowo- Śledczym Policji. Np. potrafię po imieniu i nawet nie dokładnym miejscu zamieszkania odnaleźć dużo więcej danych o tej osobie... Nie wykorzystuję tego w złej wierze :) 
  8. Nigdy nie byłam na juwenaliach, chociaż moje życie studenckie dobiega końca. Wynika to głównie z faktu, że nie lubię po pierwsze tłumów, a po drugie towarzystwa pijanych ludzi, po trzecie – głośnej muzyki jest jednak wyjątek zarówno głośnej muzyki jak i tłumów oraz osób pod wpływem alkoholu, mianowicie:
  9. Świetnie się bawię na weselach i z przyjemnością na nie chodzę. Wyznaję zasadę, że dobre wesele = dobra kapela grająca dużo disco-polo ;) 
  10. Aplikacja Tinder budzi we mnie obrzydzenie. Nie wiem dlaczego dziewczyny godzą się na takie traktowanie, nie wiem też skąd się biorą faceci, którzy mają tak płytkie myślenie, ale ufam, że są gdzieś na świecie też prawdziwi mężczyźni. 
      Zapraszam do polubienia bloga także na FACEBOOK'u, link TUTAJ, oraz obserwowania na INSTAGRAM'ie, link O TU :)

13 sierpnia

#INSPIRACJE4

#INSPIRACJE4
Kolejny letni miesiąc skończył się już ponad tydzień temu. Obfitował on w bardzo dużo odpoczynku i kilka krótkich wyjazdów, a przez to błogie lenistwo #przeglądlipcowy się nieco opóźnił. Ale już jest!


  • Semilac - marka tak znana i popularna, że nie trzeba jej przedstawiać. Jest to marka szczególnie znana z racji manicure hybrydowowego. W lipcu zainwestowałam w zestaw startowy tej właśnie marki. Zapytacie: dlaczego? Na każdym kroku można przecież zrobić sobie manicure hybrydowy i to coraz taniej, bo wiele dziewczyn kupuje sobie taki zestaw i znajduje dzięki temu sposób na szybką kasę. Otóż - po pierwsze, wyznaję zasadę: zdrowie zawsze przed urodą. Nie dajcie się oszukać, że hybryda za 15-20 zł to ekstra hybryda. Nawet jeśli wykonana lakierami dobrej marki i staranna to nie spotkałam się, aby była wykonywana ze sterylizowanymi, dezynfekowanymi lub narzędziami jednorazowego użytku (np. cążki do skórek). Takie na pozór banalne kwestie mogą się przyczynić do wielu chorób (np. wirusowe zapalenie wątroby typu B lub C, a nawet - HIV). Drugim argumentem, aby mieć swój zestaw to oszczędność. Wbrew pozorom jednorazowy większy wydatek szybko się zwraca, kiedy nie musimy wydawać pieniędzy na usługę kosmetyczki.
    Jeśli chodzi o kolory, to spośród pięciu które posiadam póki co dwa wiodą prym i polecam je całym sercem: Indian Roses 097 oraz Perfect Nude 138 
  • Sandały- Les Tropezinnes par M Belarbi - znalazłam je początkowo na www.styledigger.com i zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia! Są urocze, nie posiadają zbędnych elementów (jakiś klamerek, cekinów i innych ozdobników). A przede wszystkim są MEGA WYGODNE :) Niestety, z tego co widzę na Zalando nie są już dostępne. A pogoda powoli robi się bardziej jesienna niż letnia, ale dobrze, że je mam, bo tegoroczne lato męczyłam się w starych sandałach, które wielokrotnie psuły mi humor (przez to, że były niewygodne). Na przyszłe lato jestem już gotowa! :)
  • Bóg nigdy nie mruga- aż wstyd przyznać: dostałam ją pod choinkę i dopiero po nią sięgnęłam. Niesamowicie napędzająca do działania, motywująca, pozytywnie nakręcająca na życie. Szczególnie polecam wszystkim tym, którzy myślą, że Pan Bóg o nich zapomniał (czyli zasadniczo prawie wszystkim ludziom, tylko różnym ludziom na innych etapach życia, ale prawie każdy z nas przechodzi taki czas ;)).


  • Kilka artykułów, których nie będę wyjątkowo mocno opisywać, po prostu zachęcam, aby zajrzeć:
  1. Karolina Baszak - "dobre zmiany od zaraz"
  2. Olga Pietraszewska - "7 filmów w wakacyjno-letnim klimacie"
  3. Świadectwo powołania s. M. Estery Andrzejewskiej :) (w wersji do czytania i video, polecam video!) 
  4. Wywiad z o. Michałem Zioło - trochę o smutku, trochę o tym, dlaczego nie mamy tego czego byśmy chcieli, trochę o naszych pragnieniach i o pragnieniach Boga 

Zapraszam do obserwowania bloga także na FACEBOOK'u, link TUTAJ, oraz na INSTAGRAM'ie, link O TU :)





08 sierpnia

moje spotkanie z Franciszkiem

moje spotkanie z Franciszkiem
Minął tydzień od zakończenia Światowych Dni Młodzieży w Krakowie; od spotkania Papieża Franciszka z młodymi ludźmi z całego świata na polskiej ziemi. Mija tydzień od mojego spotkania z Ojcem Świętym. Czas najwyższy na krótkie podsumowanie.




Moje mini uczestnictwo w Światowych Dniach Młodzieży
Zaczęło się dopiero w piątek, a zakończyło w niedzielę, stąd określenie: mini. O moim żalu, że zaplanowałam mój wyjazd tak późno i na tak krótko wspominałam we wcześniejszym wpisie.
O świcie w piątek wyruszyłam w kierunku Krakowa a po południu byłam już na miejscu. Pogoda była prawdziwie wakacyjna. Przemierzając kolejne uliczki, aby dotrzeć na miejsce mojego pobytu (zaledwie pół godziny pieszo od Dworca Głównego) otaczały mnie czerwone, niebieskie i żółte barwy - to barwy ŚDM-owe. A za tymi barwami - ludzie - mnóstwo chrześcijan z różnych kontynentów i krajów. Każdy w swoim języku mówił, modlił się, śpiewał. Istny misz-masz!
Tego dnia wieczorem uczestniczyłam w Drodze Krzyżowej z Papieżem Franciszkiem na Błoniach. To było pierwsze nasze spotkanie. A właściwie drugie - jeszcze ciut wcześniej Franciszek przejeżdżał ulicą, wzdłuż której szłam na Błonia. Z uporem próbowałam zrobić Mu zdjęcie, ale na zdjęcie załapała się tylko jego pozdrawiająco-machająca ręka ;) Już na Błoniach Papież podkreślił, że spotykamy się, aby świętować żywą obecność Jezusa. Nie było to stwierdzenie wyolbrzymione. Wszyscy jak tam byliśmy przyjechaliśmy, aby pokazać całemu światu, w Kogo wierzymy. Taki duży fanklub Jezusa Chrystusa (+ nieobecni)!
Późnym wieczorem poszłam jeszcze zasłuchać się w kato - muzykach w ramach Strefy Chwały Polska 1050. Największą radość sprawił mi Maleo! Moja miłość nastoletnich lat wciąż żywa! ;)
Sobota to dzień pielgrzymki na miejsce czuwania (Brzegi). Ok. 14 wyruszyłam, ok 18 byłam na miejscu. Droga nie była prosta. Przez większość pielgrzymki szłam z grupą, a na koniec już sama, do mojego sektora (innego niż grupa). Trudno opisać moją radość po wejściu do sektora :) Wszystko mnie cieszyło. Czuwanie z Papieżem i późniejszy koncert (nie wysłuchałam go w całości, bo zasnęłam) to przeżycie duchowe nieporównywalne jak dotąd z żadnym z podobnych modlitewnych spotkań. W nocy było zimno. O północy musieliśmy opuścić nasz sektor. Przespałam się na kawałku wolnego miejsca między sektorami. A rano mały cud i powrót do mojego sektora. Sektor S był blisko ołtarza, co sprawiło, że mogłam jeszcze lepiej przeżyć ten czas i jeszcze bardziej uczestniczyć. Niedzielna Eucharystia to prawdziwa uczta duchowa. Trudność w pisaniu mojego bloga polega często na tym, że piszę głównie o tym, czego nie widać; czego nie da się opisać kolorami, kształtami, zapachem czy smakiem. To co dzieje się w sercu człowieka, jest trudne do nazwania. Po Eucharystii w doborowym towarzystwie Brązowych Braci, udałam się na odpoczynek... A później - do domu.

Słowa Papieża
Pierwsze słowa, które głęboko zapadły w moje serce, to te, które słyszałam jeszcze za pośrednictwem telewizji będąc w domu, o tym, że jeśli Jezus dotyka serca młodego człowieka, to jest on zdolny do naprawdę wielkich dzieł. Tyle razy zastanawiam się czy coś nie jest ponad moje możliwości, ponad moje przyzwyczajenia, ponad moją - słabą; małą - miłość. A te słowa Papieża dają mi realną nadzieję, na to, że jeśli jakiś pomysł pochodzi od Jezusa; jest czułym dotykiem Boga to jestem zdolna do wielkich rzeczy. Czasem myślę - odważę się, a później będę robić rzeczy, które mi się nie podobają, których nie lubię, więc nie chcę tak... I na to dostałam niesamowicie prostą i prawdziwą odpowiedź: Jezus Chrystus jest tym, który potrafi obdarzyć prawdziwą pasją życia. Wystarczy zaufać iii... skoczyć na głęboką wodę :)
Podczas Drogi Krzyżowej Papież Franciszek mówił o potrzebie bezinteresownego daru z siebie. Uderzyło mnie to mocno, bo ostatnio najbardziej właśnie nad tym pracuję. Aby mniej myśleć o sobie, a bardziej o innych, aby przestać się skupiać na sobie i tym żeby mi było dobrze, ale żyć tak, aby inni byli szczęśliwi żyjąc obok mnie. Ojciec Święty powiedział: Dziś ludzkość potrzebuje mężczyzn i kobiet, a szczególnie ludzi młodych, takich jak wy, którzy nie chcą przeżywać swojego życia połowicznie, młodych gotowych poświęcić swoje życie w bezinteresownej służbie braciom najuboższym i najsłabszym, na wzór Chrystusa, który oddał się całkowicie dla naszego zbawienia.
To zadanie najtrudniejsze. Egoizm jest w każdym z nas. A Franciszek proponuje, aby żyć tak jak Jezus - zrezygnować ze wszystkiego dla innych. Totalne szaleństwo i na pewno - totalna radość takiego życia. Co zresztą widać w przykładzie osób duchownych, sióstr i braci zakonnych oraz świeckich wolontariuszy, misjonarzy, którzy odważyli się własnie tak żyć.
Przez całe to nauczanie podczas ŚDM najbardziej wybrzmiewało mi właśnie to przesłanie, że w życiu chodzi o to, by być bardziej dla innych a nie dla siebie. Mam z tym niestety problem. Planując życie, zastanawiając się nad wyborem drogi życiowej ciągle myślę: czy ja będę szczęśliwa. Nie ma w tym nic złego, to takie ludzkie myślenie, z którym Pan Bóg nie mniej nas kocha. Ale tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Chodzi o to, gdzie najpełniej będę mogła (ze swoimi predyspozycjami) realizować Drogę Jezusa - czyli ofiarowywać swoje życie dla innych. Cytat tak często powtarzany, jak często wspominane we wszelakich mediach ŚDM, muszę jednak i ja go zamieścić, bo jest piękną sentencją, która na długo będzie w moim sercu. Ilekroć będę podejmować działania, chcę przypominać sobie właśnie tę myśl:

Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze poza. Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło ani nawet o jakich nie pomyślałeś; po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia.

Przyszłość

Papież na zakończenie Drogi Krzyżowej powiedział, że niektórzy uczniowie Jezusa wrócili do domu w Wielki Piątek smutni, inni woleli zapomnieć o krzyżu. Zostaliśmy zapytani z czym dzisiaj wrócimy na miejsce naszych noclegów. A ja mam w głowie to pytanie w kontekście powrotu ze ŚDM: jak wracam do domu po tych wydarzeniach? Co się zmieniło? Czy cokolwiek? W innym miejscu - na Campusie Misericordiae Papież zaznaczał kilkukrotnie, że przyszliśmy zostawić ślad. Rozumiem ten ślad jako owoce mojego życia. Jadąc na ŚDM nie myślałam o tym, żeby było fajnie i miło. Myślałam o tym spotkaniu z perspektywą co będzie później, bo mam świadomość, jak wiele w moim życiu powinno się zmienić, aby nabrało ono smaku. Dzisiaj mogę powiedzieć: moje życie się zmienia. Czy te owoce będą trwałe, tego nie wiem.
Modlę się codziennie o wierność Panu i o zachowanie od złego. A teraz także o chęci do zamiany kanapy na buty i wyruszenia z Jezusem na serio w podróż życia.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

A Ty? Jakie masz przemyślenia związane z wizytą Ojca Świętego w Polsce? Podziel się nimi, nawet jeśli uczestniczyłeś w ŚDM tylko za pośrednictwem mediów. 



27 lipca

ŚDM-owy zawrót głowy!

ŚDM-owy zawrót głowy!
Całą Polskę opanowały tłumy młodych pielgrzymów. W poniedziałek podróżując do Warszawy w pociągu dało się słyszeć głosy zagranicznej młodzieży próbującej wypowiedzieć słowo MIŁOŚĆ - uwierzcie, to było urocze :)



Trochę zaczynam żałować, że nie jadę wcześniej, trochę też żałuję, że nie jestem zaangażowana w to wielkie wydarzenie bardziej. Możliwości przecież były. Zgodnie jednak z powiedzeniem - człowiek uczy się na błędach - jadę dopiero w piątek. To pragnienie zaangażowania się bardziej w życie Kościoła jest w moim sercu głęboko zakorzenione i mam nadzieję, że po powrocie do Lublina wreszcie zacznie się realizować. Oprócz żalu, że dopiero od piątku będę uczestniczyć jest też radość, że w ogóle będę uczestniczyć. Dobrze jest mieć w swoim życiu mądrych ludzi, którzy dają dobre rady. Dzięki mojemu kierownikowi duchowemu zdecydowałam się na wyjazd na ŚDM. Od dawna mówiłam, że na ŚDM nie jadę. Jako główny powód podawałam fakt, że nie lubię tłumów. A teraz... wprost nie mogę się doczekać piątku, aż będę w Krakowie razem z tłumem moich sióstr i braci uczestnicząc w tym wyjątkowym wydarzeniu.

Oglądam relacje, wywiady, reportaże z Krakowa, próbując już uczestniczyć jak się da i nie mogę się nadziwić, jak wiele nas jest - ludzi, dla których Bóg jest w centrum życia i jak ci ludzie są piękni. Potrafią się tak odważnie dzielić wiarą. Mi to przychodzi często z niemałym trudem. Wczoraj w TVP oglądałam transmisję Mszy rozpoczęcia Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Dziś już za kilka godzin w naszej ojczyźnie będzie Ojciec Święty Franciszek.
Jeśli jeszcze nie zdecydowałeś/aś się na wyjazd do Krakowa (chociaż na sobotę i niedzielę, lub tylko niedzielną Eucharystię z Papieżem Franciszkiem), to teraz jest ten moment, w którym chcę Ci powiedzieć - przyjedź - spotkajmy się na ŚDM. Jestem przekonana, że doświadczysz klimatu modlitwy i jedności, przyjmij też Komunię Świętą, zostanie Ci udzielone błogosławieństwo na Twoje życie, każdy Twój dzień przez Piotra naszych czasów. To nie są jakieś magiczne słowa i gesty, to są realne dary, których mamy możliwość dostąpić. Nie zmarnuj tego czasu na zagłuszenie tym, co nie ma żadnego związku z ŚDM: na niewłaściwe miejsca, niewłaściwe rozmowy, niewłaściwe zachowanie. Okazji do takich zdarzeń w Krakowie znajdziesz niemało. Żyj w tych dniach maksymalnie Bogiem i ludźmi - dobrymi rozmowami z nimi i świadcz wobec tych, którzy Pana Boga nie poznali lub mają wciąż Jego fałszywy obraz.
A jeżeli trzymają Cię w domu obowiązki, praca, spróbuj chociaż na odległość złączyć się z nami, którzy będziemy w podkrakowskich Brzegach. Błogosławieństwo na szczęście sięga i przez TV ;)

Zachęcam - przyjmij z wiarą to, co się dzieje i co potrwa aż do niedzieli włącznie, a później - niech owocuje w Twoim życiu. Sobie życzę dokładnie tego samego!

01 lipca

#inspiracje3

#inspiracje3
Kolejny miesiąc minął w mgnieniu oka. Nie zdążyłam się nacieszyć czerwcem a się już skończył. Sesja dała mi nieco w kość, ale już cieszę się studenckimi wakacjami! Z racji, że czasu było mało na przyjemności w tym miesiącu, to wpis będzie krótki. Mam jednak nadzieję, że interesujący. 
Zapraszam! 



matajatradycyjnie zaczynam od bloga. Blog o tematyce rodzicielstwa (włączając ciążę) okiem fachowców; specjalistów w tej dziedzinie. Teksty oparte na dowodach naukowych, a nie jak to często bywa subiektywne opinie. Rewelacja na przyszłych mam :)


Artimento - Obecnie wiele się mówi o relaksie i metodach skutecznego odpoczywania. Powstają kolorowanki dla dorosłych w formie książeczki/zeszytu/notesu. A to co chce Wam przedstawić, to nieco "większa" sztuka. Gotowe szablony z różnymi widokami, do pokolorowania farbami. Obraz podzielony jest na małe części oznaczone numerkami farbek (dołączonych do obrazu). W celu uzyskania prawdziwego dzieła należy zgodnie z instrukcją wypełnić puste pola kolorami - dobre dla tych, którzy twierdzą, że nie potrafią malować, aby się przekonali, że nie ma rzeczy niemożliwych ;)


Jak się pakować? 15 wskazówek... - Praktyczny przewodnik (jednej z moich ulubionych blogerek) o pakowaniu, czyli o tym, z czym większość z nas w najbliższych miesiącach będzie musiała się zmierzyć.


Jak wiecie, zamawiałam ostatnio chillbox (wspominałam o nim w inspiracjach maja). To rewelacyjna sprawa! Znalazłam w nim (co najmniej dwa) świetne kosmetyki, które już Wam polecam, bo są mega wydajne.

organic shop - prganic mango & sugar body scrub - Scrub do ciała o nieziemskim zapachu mango, skóra po nim jest miękka, zregenerowana, odżywiona i pięknie pachnie! Prawdą jest to co piszą na stronie: "poprawia nastrój i koi nerwy" ;)

resibo - płyn micelarny - Wciąż nie mogę znaleźć idealnego dla mnie płynu micelarnego, który oczyściłby moją twarz w taki sposób, w jaki bym chciała. Ten płyn - nie najtańszy - sprawdza się prawie w 100%. Bardzo delikatnie zmywa makijaż, pozostawiając skórę twarzy gładką i odświeżoną. 

W tym miesiącu tylko tyle. Mam nadzieję, że czas wakacji i urlopów dla Was wszystkich będzie czasem regeneracji sił. Postaram się pisać częściej i lepiej :)

Do kolejnego razu! :)





31 maja

#inspiracje2

#inspiracje2
Zgodnie z zamysłem, przyszedł czas na przegląd miesiąca. Maj nie był zbyt aktywnym miesiącem, zaczęły się egzaminy i tak będzie też w czerwcu. 



Na dobry początek będzie blog.

DOMiOWO - Blog, który jest po prostu mistrzostwem świata. Cudowny klimat wpisów. Autorka jest 100procentową kobietą, co wyraża w swoich pełnych wrażliwości notatkach. Trudno nawet jakoś to ogarnąć słowami, po prostu polecam czytać, czytać i jeszcze raz czytać.

mint&berry - nie znalazłam jak dotąd idealnej marki ubrań, gdzie podobała by mi się większość tego, co robią. Ta marka też nie należy do ideałów, ale jest sporo ubrań, które wpadają w oko. Można kupić ich ubrania na przykład przez Zalando. Na szczególną uwagę zasługują spódniczki i sukienki. Są wspaniałe! Jedynym z minusów może być cena. Marka nie należy do najtańszych, ale - dla pocieszenia - nie jest też bardzo droga. Wczoraj dostałam moją pierwszą sukienkę od nich. Jest bardzo kobieca, delikatna, po prostu piękna! Ach! :)

chillbox – lifestylowe pudełeczko pełne relaksu. Pomysł, który jak tylko to zobaczyłam to mnie zachwycił. W świecie, w którym ciągle biegamy i nie mamy czasu na zabiegi spa i chwilę z książką w ręku przy dobrej herbacie Autorki pomysłu pomagają nam znaleźć dobre kosmetyki, pozycje książkowe i gadżety, które wolną chwilę uczynią prawdziwym odpoczynkiem. Oczywiście – za tą przyjemność trzeba zapłacić. Niecałe sto złotych (z przesyłką) – dla jednych dużo, dla innych mało. Czekam właśnie na moje pierwsze pudełeczko – z edycji czerwcowej. Z pewnością będzie relacja na blogu z tego, co tam znalazłam i czy zachwyci mnie tak jak sam pomysł ;)  

ks. Mieczysław Maliński "i Ty jesteś biznesmenem" - do przeczytania online. To nie żadna nowość. Dostałam wersję papierową tej książki i wciągnęła mnie, na tyle, że przeczytałam ją w pociągu jednym tchem. Zawiera w sobie wiele mądrości; wskazówek ponadczasowych. Książka jest o tym, że sami - nasza osoba - jesteśmy najlepszymi biznesami, o które trzeba dbać, które trzeba rozwijać, i które przynosi korzyć, lub - z różnych przyczyn - straty.

Kilka artykułów:

Dekalog minimalisty – odnoszę wrażenie, że jest moda na minimalizm, ale całkiem możliwe, że to tylko moje wrażenie, bo sama zaczęłam właśnie się nim zachwycać i szukać o tym tekstów i samych minimalistów. Artykuł ten jest o zakupach i o uzależnieniu od nich. O tym, że „więcej mieć” wcale nie jest równoważne z „być bardziej szczęśliwym”.

19 narzędzi, których używam w blogowaniu i biznesie – Tekst z bloga Eweliny Mierzwińskiej. Kilka z narzędzi używam sama i wiem, że są bardzo pomocne, o innych nigdy wcześniej nie słyszałam i pozostają do wypróbowania. Cenne informacje szczególnie dla blogerów, ale nie tylko.

Za gruba? Dobry sposób na zmarnowanie sobie życia – Zrobiło się gorąco. Zaczynamy odsłaniać coraz więcej (nie oceniam), zaczyna się też czas plażowania i czas… kompleksów. Brzuszek jest, a razem z nim – kompleksy. Tekst o tym, jak kompleksy mogą zmarnować nam życie i o tym, że można inaczej… Bardzo lekki i krótki tekst.

5 kroków do samoakceptacji – trochę związany z poprzednim tekst, ale ten już bardziej psychologiczny. Po prostu: jak polubić siebie?

I jedno fajne miejsce, z tych, które odwiedziłam w maju:

TRAMWAJ WARSZAWSKI - miejsce pewnie znane Warszawiakom (tymczasowym i stałym). Miejscu temu daleko do wykwintnej restauracji, raczej to miejsce, gdzie można wrzucić na luz i... obejrzeć mecz, bo klimat jest tam odpowiedni. Bardzo miła obsługa. Wystrój przeuroczy - jak nazwa wskazuje - na wzór tramwaju ;)

Aaaa i tak na koniec odkryłam w maju, jaki przyjemny w używaniu jest Instagram, dlatego zapraszam Was do obserwowania mojego profilu: https://www.instagram.com/bozyfreestyle/

Zapraszam Was też na mój profil na Facebook: https://www.facebook.com/blogfreestyle/ 

18 maja

zielony Kraków

zielony Kraków
Rok 2016 to dla mnie rok częstych odwiedzin Krakowa.
Lubię tam wracać z różnych powodów. I nawet te cztery godziny jazdy pociągiem w jedną stronę nie są w stanie zmienić mojego pozytywnego nastawienia do tego miasta. Głównym powodem moich podróży do Krakowa w tym roku jest towarzyszenie P. w próbach chóru ŚDM. A właściwie to wygląda tak, że on się próbuje, a ja się karmię pięknem Krakowa - i tak co miesiąc.
PARK IM. HENRYKA JORDANA 
Tydzień temu odwiedziłam Park Jordana, znajdujący się w sąsiedztwie krakowskich Błoni i stadionu (oczywiście najlepszego klubu!) Wisły Kraków. Historia samego parku sięga początku XX wieku. Pomysłodawca – Henryk Jordan chciał stworzyć tam ogród do ćwiczeń dla dzieci i młodzieży oraz umieścić w nim pomniki – popiersia zasłużonych dla Polski osób. Tak też się stało. Przy czym należy pamiętać, że okres okupacji niemieckiej nie był dla Parku Jordana łaskawy. Usunięto wówczas pomniki i miały one zostać zniszczone. Część z nich ocalała i po renowacji trafiła z powrotem do Parku, większość jednak to pomniki, które powstały między 1998 a 2009 rokiem.
KRAKÓW
Bardzo dobre miejsce na spacery, widziałam tam też osoby na rolkach czy rowerze, ale osobiście uważam, że powinien tam być zakaz dla tego rodzaju aktywności. Mnóstwo ludzi z książką w ręku, odpoczywających na ławeczkach, trawnikach, rozmawiających, i takich cudownie niespieszących się… Trochę jak w innym świecie. Miło w nim pobyć, chociaż przez kilka chwil. Szczególnie, kiedy termometr wskazuje ponad 20 stopni, a Słońce nawet na chwilę nie chowa się za chmury.
Park Jordanowski trochę mniej oficjalnie: 

na drzewie
I jeszcze mniej oficjalnie...
New Image1

OGRÓD BRACI MNIEJSZYCH KAPUCYNÓW - LORETAŃSKA 11
KRAKÓW1
Ogród Braci Kapucynów w Krakowie, zwłaszcza majową porą wygląda bajecznie: pełen różnobarwnych kwiatów, ciekawych krzewów, zadbany. Swoje domki mają tam też pszczoły, za którymi nie przepadam, ale z bezpiecznej odległości na nie popatrzyłam :) W ogrodzie można spotkać modlących się braci, przechadzających się alejkami. Trudno się dziwić - miejsce to sprzyja medytacji, modlitwie, zadumie; trudno tutaj o tłum i hałas. Wprowadzić nas tu mogą wyłącznie bracia, więc szanse, że spotkamy tu osoby "z zewnątrz" są raczej małe.
Zaczynam żałować, że na co dzień nie mam takiego miejsca - w Lublinie - gdzie można zostać w pewnym sensie z Bogiem sam na sam pośród pięknej przyrody.
stokrotka

dmuchawiec
Kolejna część Krakowa już w pierwszy czerwcowy weekend... :)
Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger