30 kwietnia

#inspiracje1

#inspiracje1
Każdy szanujący się bloger lifestylowy, nawet jeśli jest to lifestyl iście katolicki od czasu do czasu musi napisać notatkę, w której będzie zachwycał się czymś co odkrył w niedalekiej przeszłości i podzieli się tymi nowinkami z gronem czytelników. Na moim blogu takie notatki jeszcze się nie pojawiały, ale właśnie ta jest debiutanckim wpisem w kategorii INSPIRACJE. Postaram się zamieszczać je regularnie, pod koniec każdego miesiąca. Ci jednak, którzy trochę mnie znają, wiedzą, że z systematycznością mam ogromny problem. Dlatego – jeśli taka notatka się pojawi to się pojawi, a jeśli się nie pojawi to w duchu miłości bliźniego - upominajcie mnie ;)

⊗ brat B. - Minimalistyczny blog zakonnika - kapłana. Okruszki, którymi warto się karmić. Zwykle są to krótkie codziennie homilie, ale nie zawsze (polecam Wam zajrzeć do dzisiejszego przesympatycznego wpisu ;) ).
Homilie są krótkie i konkretne. Lubię ich słuchać na koniec dnia, aby zobaczyć miniony dzień w świetle Ewangelii z dnia.
⊗ ŚWIECZEK - kolejny blog, tym razem świecki i żeński. Blog kulturalno-oświatowy. Zakochałam się w nim od pierwszego przeczytania. Autorka ma tak fantastyczny styl pisania, że czytam ją z przyjemnością i z niecierpliwością oczekuję na każdy kolejny wpis. Blog pisany z perspektywy kobiety, żony, katoliczki. Trafiłam na ten blog bardzo niedawno szukając informacji o drodze św. Jakuba… ale to kolejne kwietniowe (i trochę niekwietniowe) odkrycie…
⊗ CAMINO - Każdy czasem znajdzie się w miejscu w Polsce czy gdzieś w Europie, gdzie dostrzeże tajemniczy znak muszelki. Jeśli jeszcze nie wiesz, to jest to oznaczenie drogi św. Jakuba, a właściwie którejś z dróg. Jest ich wiele w Polsce i w Europie. W linku możecie poczytać więcej o co chodzi w tych drogach. Sama wielokrotnie widziałam ten znak i słyszałam będąc w jakimś miejscu, że tędy wiedzie droga św. Jakuba. Brzmiało to dla mnie zagadkowo i często do mnie to wracało w myślach. Poszukałam o tym więcej i tak właśnie poczytałam, dowiedziałam się, zachwyciłam i postanowiłam, że w tym roku IDĘ, będzie na pewno o tym więcej, w swoim czasie (już się nie mogę doczekać!) :)
⊗ Inoreader - Coś, czego nie potrafię do końca wytłumaczyć, jako internetowo-komputerowy laik. Fachowo chcąc to nazwać jest to podobno czytnik kanałów RSS. W każdym razie rozwiązało to mój problem z przeglądaniem blogów, które stale obserwuję. Na komputerze rejestruję się, subskrybuję blogi, strony, które chcę śledzić, instaluję aplikację na telefon i gotowe! Kiedy włączam aplikację na telefonie pojawiają mi się nowe posty ze stron, które subskrybuję, dzięki czemu nie ominę żadnego wpisu i nie tracę czasu na wchodzenie na każdy blog i sprawdzanie czy pojawiło się coś nowego.
⊗ Pocket - Program multiplatformowy. Działa to tak: Instalujemy wtyczkę w przeglądarce, a kiedy natkniemy się na coś ciekawego w sieci (a niekoniecznie mamy wtedy czas czytać) - klikamy w ikonkę Pocket. Instalując aplikację na telefon, pojawiają się nam w niej zapisane przez nas artykuły, które możemy przeczytać kiedykolwiek zechcemy, także będąc offline (choć, czy to teraz w ogóle możliwe?).
⊗ Wyolbrzymienie i przesada - dlaczego zatraciliśmy językowy umiar? - Pewnie witryna foch.pl nie działa przekonująco, ale to naprawdę dobry tekst. Gdy go czytałam bardzo w nim odnajdywałam siebie, dla której wszystko w ostatnim czasie to "masakra". A to słowo zarówno w moich ustach jak i w mojej głowie zupełnie nie pasuje, dlatego tekst zachęca do refleksji nad używanymi przez nas słowami i dbałością o język nasz - ojczysty.
⊗ Antywirus - Marcin Jakimowicz - książkowy faworyt tego miesiąca. Zbiór felietonów p. Marcina Jakimowicza. Krótkie refleksje, ale niektóre pozwalające spojrzeć z zupełnie innej strony na wiele kwestii. Jeśli zastanawiacie się czy warto sięgnąć po tę książkę, zajrzyjcie TUTAJ i zapoznajcie się ze stylem pisania autora.
⊗ Nowa książka autorki bloga StyleDigger  - jeszcze o tym nie pisałam, ale uwielbiam ten blog, a pierwsza książka autorki tego bloga wpłynęła na moje postrzeganie wszystkiego co związane z ubraniem się - mody, szafy, minimalizmu, zakupów, oraz opinii innych o moim wyglądzie. Zmiany jak najbardziej korzystne. Być może więcej kiedyś Wam o tym opowiem. Polecam wszystkim: "Slow fashion modowa rewolucja", i czekam z niecierpliwością na nową książkę :)
A na koniec...
⊗ Coffetura - klubokawiarnia z nazwy, choć jak dla mnie  po prostu kawiarenka - bardzo sympatyczne miejsce w Warszawie, gdzie się rewelacyjnie czułam. Być może dlatego, że jest to miejsce zwyczajne, co czyli je wyjątkowym w moim przekonaniu (mam słabość do takich miejsc). Raczyłam się tam oczywiście herbatą, a nie kawą. Była przepyszna - z owocami i rozgrzała mnie, któregoś z zimnych kwietniowych dni. Polecam odwiedzić, gdy ktoś będzie w Stolicy :)

28 kwietnia

przywrócona radość

przywrócona radość
To będzie jedna z tych notatek, w których odsłaniam przed Wami siebie w słabości. To jest drugie, co nas (chrześcijan- katolików) jednoczy. Pierwszym jest Chrystus, o Nim chcę, aby ten blog był i chyba po części mi się to udaje. Zresztą w tej notatce też Go nie zabraknie. Ale wracając do tej słabości, jest ona dla mnie bardzo wstydliwa. Dlaczego o niej napiszę? Po pierwsze: chcę, aby Ci, którzy też doświadczają tej słabości, mieli słowo pocieszenia. Po drugie: chcę Wam pokazać, że Bóg jest Bogiem cudów, naprawdę!

MOC W SŁABOŚCI
Złe samopoczucie. Obniżony nastrój. Płacz. Krzyk. Bezradność. Nieprzespane noce. Żal. Smutek. Ból. Osamotnienie. I masę innych negatywnych doznań.
To wszystko stało się ostatnio moim bogiem w życiu, nawet nie zauważyłam kiedy i jak szybko. Adorowanym, temu, któremu składam ofiary, często przywoływanym w myślach, i w mowie, bogiem, o którym dawałam świadectwo wobec innych ludzi. Wiele razy ostatnio powtarzałam, że będzie dobrze, jeśli Bóg jest, poukłada się, jeśli Bóg jest, coś tam coś tam… jeśli ON JEST. Wątpiłam w Jego istnienie, a przynajmniej głośno mówiłam o tym, że nie jestem pewna, że On jest, w całej tej otoczce trudności.
Jednej z minionych nocy patrzyłam na krzyż, było mi bardzo ciężko, ale poza setkami pretensji wykrzyczanych pod Jego adresem, przypomniałam sobie nocną walkę Jakuba, który desperacko krzyczał: „Nie puszczę Cię, dopóki mi nie pobłogosławisz” (Rdz 32, 27) i powtarzałam to zdanie, jako moją jedną z nielicznych wtedy modlitw. Oprócz niej, wołałam w sercu: Jestem Twoją Córką! Jeśli jesteś moim Ojcem, to się mną zajmij! Pocieszaj mnie! Przytulaj mnie! Odpowiadaj na moje potrzeby! Moje wątpliwości się rozpłynęły w tych wołaniach. Poczułam Jego delikatną obecność. Miałam w sercu pewność, że nie mówię w pustkę. To się da wyczuć, gdy rozmawiamy z kimś, czujemy jakoś tak nawet intuicyjnie, czy jesteśmy słuchani. Po tej nocy wiele się zmieniło, choć nadal studiuję to, co studiuję i nie za bardzo mnie to cieszy, nadal mieszkam tu gdzie mieszkam, i też średnio jestem z tego zadowolona, nadal nie mam pracy, wciąż mam te same pokręcone relacje i takie same bardzo proste uczucia. Zmieniło się jedno – nastawienie. Może brzmi to nieco „cudownie”, ale to jest mój cud. Cud WIARY… :) W pewnym sensie otworzyły mi się oczy na to wszystko CO MAM!
Te moje wołania słowami Jakuba: „Nie puszczę Cię, dopóki mi nie pobłogosławisz” (Rdz 32, 27) pokryły się z fragmentem konferencji ks. Piotra Pawlukiewicza, która odbyła się wczoraj w Lublinie i na której miałam przyjemność być. Mówił on o obrazie „Jezu ufam Tobie”, o Jezusie, który idzie do człowieka z błogosławieństwem, oraz o modlitwie, gdzie czasem wystarczy wpatrywać się w ten obraz i prosić: błogosław mi, błogosław mi, błogosław mi! Niewiele pamiętam z tej wczorajszej konferencji, ale to zapamiętałam, bo sprawdziło się to kilka dni, a właściwie nocy wcześniej. Jezus nam błogosławi, gdy wyznajemy, że wierzymy w Niego, gdy tego błogosławieństwa naprawdę pragniemy i gdy pozbawione jest ono jakiejkolwiek chęci targowania się i przekupstwa.
WSPOMAGACZE SPINACZE
A teraz z cyklu: BożyFreeStyle kreatywny!
Tamtararamtarararararamtamtaram
Nic nadzwyczajnego, ale wpadłam na pomysł, aby coś, co mnie ucieszyło danego dnia wrzucać na ścianę. Nie fejsbukową tablicę, ale moją ścianę w pokoju w Lublinie. W miejscu widocznym (czyli nad biurkiem), abym mogła się tym cieszyć przez jakiś czas i widzieć ile dobra dzieje się wokół mnie, ile pięknych rzeczy, wydarzeń i ludzi jest na wyciągnięcie ręki, w MOIM ŻYCIU, właśnie MOIM :-)
Niektóre radości są tak proste i małe, że aż się śmieję z tego, że mnie cieszą, ale autentycznie mnie cieszą!
Póki co konstrukcja mojej zaspinacznionej ściany nie wygląda zbyt stabilnie :-P
Cieszcie się z drobinek codzienności! :)
Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger