21 marca

Skarga ukaranych

Wspomnij, Panie, na to, co nas spotkało,
spojrzyj i przypatrz się naszej hańbie.
Dziedziczny nasz dział przypadł obcym,
cudzoziemcom - nasze domostwa.
Sieroty, nie mamy już ojca,
a matki nasze jak wdowy.

Własną wodę za srebro pijemy,
za własne drzewo płacimy.
Pędzą nas z jarzmem na szyi,
ustajemy, a nie ma wytchnienia.
Do Egiptu wyciągaliśmy ręce,
i do Asyrii, by nasycić się chlebem.
Przodkowie nasi zgrzeszyli - ich nie ma,
a my dźwigamy ich grzechy.

Słudzy panują nad nami,
nikt nas nie ocala z ich ręki.
Życiem za chleb płacimy
wobec [groźby] miecza w pustyni.
Jak piec nasza skóra gorąca
od straszliwego głodu.
Na Syjonie hańbiono kobiety,
a dziewice po miastach Judy.
Rękami [wrogów] wieszani książęta,
nie było względów dla starszych.
Młodzieńcy młyn obracali,
chwiali się chłopcy pod drewnem.
Starsi porzucili bramę,
młodzieńcy - swe pieśni.
Znikła z serc naszych radość,
w żałobę przeszły nam tańce.

Diadem spadł z naszej głowy,
biada nam, bośmy zgrzeszyli.
Stąd nasze serca chorują
i oczy nasze zaćmione.

że góra Syjonu - pustkowiem,
że po niej krążą szakale.

Prośba

Lecz Ty, o Panie, Ty trwasz na wieki,
Twój tron - poprzez pokolenia.
Czemu chcesz o nas zapomnieć na zawsze,
po wszystkie dni nas opuścić?
Nawróć nas, Panie, do Ciebie wrócimy.
Dni nasze zamień na dawne!
Czyżbyś nas całkiem odtrącił?
Czy tak bardzo na nas się gniewasz?



(Lm 5)

17 marca

idź, a od tej chwili już nie grzesz

idź, a od tej chwili już nie grzesz
A w Lublinie ciągle zimowo, chociaż wczoraj i dzisiaj wyjątkowo pachnie słońcem! :)

Moją patronką w tym roku jest św. Faustyna Kowalska, dlatego gdy tylko zobaczyłam w piątek na stronie internetowej, że w pobliskim kościele odbędzie się Wieczór Miłosierdzia Bożego postanowiłam, że pójdę. Jak postanowiłam, tak uczyniłam ;) Najpierw była Droga Krzyżowa, później Msza Święta i Koronka do Miłosierdzia Bożego z ucałowaniem relikwii świętej Faustyny. Bardzo dobre duchowe doświadczenie, bardzo dobry także początek postu (40godzinnego w intencji bezdomnych), który zakończył się dzisiaj.

Znajomy ksiądz wraca ze swoich rekolekcji, z przemyśleniami....dla mnie. Szok. Nie zdradzę co mi powiedział (a powiedział tyle, że ledwo udźwignęłam), ale zdradzę, że rekolekcje były o... Miłosierdziu Bożym (o ironio! ---> piątkowy wieczór Miłosierdzia Bożego ). W odpowiedzi na to wszystko co usłyszałam mam tylko jedno do powiedzenia: czas można wykorzystać w dobry i zły sposób, ja próbuję w dobry...wychodzi różnie, ale na pewno rozwijam się, dojrzewam - i to jest bardzo ważne w życiu, aby nie zatrzymać się na jakimś etapie, ale ciągle iść do przodu po śladach stóp Zbawiciela będąc otwartym na Jego twórcze działanie.

U proroka Izajasza dzisiaj czytamy: Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Pan Bóg nie jest pamiętny. "Bóg nigdy nie znudzi się tym, by nam przebaczać." (Papież Franciszek) Mam tendencję do wyciągania wciąż tego co kiedyś było, do tego co było grzeczne, niedojrzałe, co było przejawem braku miłości względem siebie i drugiego człowieka. Wyciągam to i w pewnym sensie to wszystko staje się moim bogiem, oddaje się temu w myślach, wyrzucam sobie, oskarżam siebie. A przecież Bóg dokonuje rzeczy nowej. Już dawno odpuścił mi moje grzechy. W Jego oczach mam czystą kartę po każdej spowiedzi świętej. Dobrze, że wciąż w swoim słowie mi o tym przypomina, bo jest to dla mnie ratunkiem, a także motywacją, także zapewnieniem o Jego bezgranicznej miłości do mnie; o Bożym Miłosierdziu względem mnie.
Może tego nie widać, bo jestem niedoskonała, może tego nie widać, bo wciąż upadam, i tylko upadek jest wyrazisty w moim życiu, ale chcę powtórzyć za św. Pawłem: Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Mam w sobie pragnienie poznawania wciąż Chrystusa, bez którego nic na tym świecie nie ma sensu.
Kiedy odrzucam, kiedy wdaję wyroki, kiedy powiem słowo za dużo, rzucam kamieniem w drugiego człowieka. Łatwiej jest dostrzec zło w drugim niż w sobie. Jestem jak ci, którzy wystawiają Jezusa na próbę. Widzą winę i grzech tej kobiety, ale swojego grzechu już nie dostrzegają.
 Ale dobrze jest też czasem postawić się na miejscu tej kobiety cudzołożnej, wystawionej na pośmiewisko, na drwiny przez ludzi podstępnych- może znamy to z naszego życia. Jezus widząc nasz grzech mówi: I ja cię nie potępiam, idź a od tej chwili już nie grzesz. Jezus nie potępia, ale jednocześnie przypomina o tym, aby więcej nie grzeszyć, aby żyć w zgodzie z własnym sumieniem, w zgodzie z Bogiem, zachowując Jego przykazania.
Właśnie dzisiaj wznawiam swoje wielkopostne postanowienie, którego przez cały post nie udało mi się wypełnić. Ale dziś je wznawiam i ufam, że wytrwam w nim, przynajmniej do Świąt (a mam nadzieje, że jeszcze długo dłużej :) ).

A na koniec chciałam obwieścić wszem i wobec, że marzenia się spełnia! Kupiłam lustrzankę. Wydałam ostatnie (i jedyne) pieniądze, ale mam. Jest piękna :)

Pax!+

14 marca

Habemus papam!

Habemus papam!
To właśnie ta nowina, a nie żadna inna zmotywowała mnie do napisania notatki. Pomysł zrodził się już wczoraj, ale wczoraj było trudne i niespokojne (choć z radosnym akcentem :) ), dlatego dopiero dziś usiadłam i piszę... :)

Moi Kochani! Mamy papieża! :)
Moja radość jest tak ogromna, że nie jestem w stanie jej tutaj 'wypisać'. Wczoraj wieczorem zauważyłam wpis na fejsbuku: znajomy werbista napisał słowa, które wskazywały, że konklawe zostało zakończone i że mamy nowego papieża. Od razu włączyłam stronę z informacjami (gdyż na stancji nie mam tv), i rzeczywiście: pojawił się biały dym nad Kaplicą Sekstyńską zwiastujący wybór nowego papieża. Znalazłam transmisję na żywo w internecie (nie wiem co to za telewizja była, ale nic nie rozumiałam) i oczekiwałam, aby ujrzeć w oknie Głowę Kościoła Katolickiego; Pasterza mojego Kościoła. W tym oczekiwaniu było wiele niepokoju, niepewności o los Kościoła (tak- należę do ludzi, którym los Kościoła nie jest obojętny). W myślach modliłam się za Kościół, za Ojca Świętego, za kapłanów... Kiedy Ojciec Święty pojawił się w oknie, na mojej twarzy zawitał szeroki uśmiech, bo papież bardzo nieśmiało wszedł na balkon i przywitał się z ludźmi zebranymi na Placu św. Piotra, co było bardzo szczere i sympatyczne. Jego twarz była przepełniona pokojem, który udzielał się patrzącym na Niego. Kiedy przemówił z uśmiechem na twarzy biło od Niego serdecznością. Wtedy jeszcze nic o nim nie wiedziałam (chodzi mi tutaj o poglądy, o jego kardynalskie, biskupie życie). Nie wiedziałam także jakie imię przybrał (tak jak wspominałam - tv była jakaś...nie nasza ;) ).

Papież Franciszek.
To niezwykłe, że Głowa Kościoła przyjmuje imię Biedaczyny z Asyżu. Od razu pomyślałam sobie o wezwaniu jakie Bóg skierował do św. Franciszka z Asyżu: "Franciszku, idź odbuduj mój Kościół, który popada w ruinę." Trudne zadanie, ale to zadanie musi wypełniać papież, aby mieli w nim wzór do naśladowania biskupi, kapłani, i wierni świeccy.

Błogosławieństwo.
Papież modlitwy- niewątpliwie. Nie prosi w pierwszej kolejności o modlitwę za siebie, ale za emerytowanego papieża Benedykta XVI. Dopiero w następnej kolejności prosi Lud Boży o modlitwę i błogosławieństwo dla niego, w ciszy. Pochyla pokornie głowę. Duch modlitwy tego papieża zrobił na mnie niemałe wrażenie. Ludzie modlitwy zawsze są w moich oczach ludźmi wyjątkowymi. Nieważne jaka jest ta ich modlitwa, ważne że jest i że jest skierowana do Boga.

Kiedy poczytałam sobie trochę w mniej i bardziej zaufanych źródłach na temat kardynała Jorge Mario Bergoglio, to pomyślałam sobie: ktoś na miarę potrzeb współczesnego Kościoła: konserwatywny, ale otwarty. To, że lubi podróże komunikacją miejską wiedzą już chyba wszyscy, ale to nie jest fakt sam w sobie. On po prostu chce być blisko ludzi. Tak jak chce być blisko chorych i cierpiących - jako biskup umył i ucałował nogi dwunastu pacjentów hospicium umierających na AIDS. Kiedy został kardynałem przekonywał Argentyńczyków by nie przylatywali do Rzymu na ceremonię, tylko pieniądze przeznaczone na bilety rozdali ubogim. (Swoją drogą - ilu jeszcze takich 'nieodkrytych' kardynałów czy biskupów i dlaczego wciąż słyszymy o tym co złego uczynili? Odpowiedź jest prosta- zło jest dostępne dla każdego. Żeby dostrzec dobro- potrzeba wysiłku.) Cieszy się uznaniem wśród Argentyńczyków, ale i moje serce podbija, ufam że i serca całego świata :)

Bogu niech będą dzięki za papieża Franciszka!

Pax!+
Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger