14 grudnia

Przewodnik prezentowy, grudzień 2016

Przewodnik prezentowy, grudzień 2016
Hej, hej! Wciąż jest adwentowo, nie daję się zwariować przedświątecznej gorączce, jednak uświadomiłam sobie, że to ostatni dzwonek, aby kupić prezenty - przynajmniej te przez internet. W związku z tym postanowiłam pokusić się o subiektywny przewodnik gwiazdkowy. Znajdziecie w nim głównie prezenty dla kobiet, ale wystarczy odrobinę chęci i czasu, aby znaleźć męskie odpowiedniki większości przedstawionych propozycji. Podzieliłam upominki cenowo, a ostatnia grupa zawiera produkty w różnej cenie, ale łączy je coś innego.... co? O tym poniżej...

Pierwsza grupa prezentów, to te do 50 zł. Czy uważam, że to za mało na gwiazdkowy prezent? Absolutnie! Myślę, że najlepsze prezenty, to te, które dajemy od serca. Pomijam tu całą gamę upominków, które możemy własnoręcznie wykonać i są one bezcenne w oczach osoby obdarowanej. Jako drugie w kolejności "najlepsze" prezenty to te, które będą podobały się przede wszystkim osobie, której prezent dajemy, a nie nam. I to jest coś niezwykłego - trafić w gust; prawdziwa radość, gdy otwierając prezent uświadamiamy sobie, jak ta osoba nas dobrze zna. Bardzo miłe uczucie!


1. Kalendarze i plannery - wybór jest tak ogromny, że nie proponuję tutaj żadnego konkretnego. Sama w nowym roku korzystać będę z terminarza "Kalendarz kobiety 2017", bo znajduję w nim to, na czym mi najbardziej zależy. 
2. Skarpetki Reserved - świetne, dziewczęce skarpetki, prezent niewychodzący z mody, i jaki praktyczny! ;)
3. Kubek "Cud nie dziewczyna" - chyba każda kobieta, chciałaby taki tekst usłyszeć pod swoim adresem, umożliwmy to kobietom, które są dla nas ważne dając w prezencie ten przeuroczy kubeczek.
4. Książka "Ubierz się w kolor - dobry poradnik dla każdej kobiety, która jeszcze nie wie, czy jest zgaszonym latem, czy chłodną zimą, albo jeszcze inną porą roku i chce się dowiedzieć co się z tym wiąże.
5.Debiutancka płyta Karoliny Baszak, pt. "Fale" - Przepiękna artystka, przepiękny głos, przepiękna płyta. Można co nieco posłuchać na podlinkowanej stronie oraz na YouTube. To mój faworyt jeśli chodzi o tegoroczne prezenty! 

Następna grupa to prezenty których cena nie przekracza 100 zł. A wśród nich: 

1. Artimento - czyli malowanie po numerach, nowoczesny sposób na odstresowanie się, polecałam już kiedyś w Inspiracjach. Polecam tym, którzy chcą postawić na oryginalność.
2. Kopertówka - mogą być różne, ja akurat podlinkowałam Wam bardzo klasyczną, ładną (i w promocji!) kopertówkę Orsay (inną niż na zdjęciu). Jest tyle firm, materiałów, kolorów, że można przebierać. Ja stawiam jednak na ponadczasowość.
3. Książka Michała Szafrańskiego "Finansowy ninja" - przewodnik po finansach osobistych, można powiedzieć lektura obowiązkowa dla każdego, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Osobiście bardzo chętnie bym przeczytała! I na pewno przeczytam w najbliższym czasie (czyt. po sesji).
4. Statyw Manfrotto pixi - mały, podręczny, oczywiście kolor można wybrać też inny, dla kogo taki gadżet? Dla dziewczyn/kobiet blogujących, vlogujących, tych nierozstających się z aparatem i tych, które po prostu mają aparat i lubią robić zdjęcia, aby je zachęcić do rozwijania pasji. 
5. Wazon Square - coś do domu, geometryczny biały wazon, na pewno każdy bukiet w nim, będzie uroczo się prezentował.

Ostatnia grupa to BOSKIE PREZENTY :) A więc takie prezenty, które są po prostu.... religijne, ale nie nudne! ;) 



1. Książki religijne -  uważam, że dla kobiet powinno wybierać się kobiece książki religijne, aby prezent stał się chociaż trochę bardziej spersonalizowany. Zaproponowałam dwa tytuły, "Kapłanki czy kury" oraz "Kobiece serce", ale tytułów można by było podawać setki. Warto celować w nowości, aby się nie okazało, że osoba, której chcemy sprezentować dany tytuł, już go ma.
2. Kubek "bądź nieletni" Dayenu - prezent, na który każde kąciki ust się uniosą ;) Na zimową drogę do pracy czy na uczelnię, będzie jak znalazł. 
3. Bóg wie co - czyli odzież z wiarą, wybór jest spory, zarówno ubrań jak i dodatków/akcesoriów. Niebanalne. Ładne. 
4. Zegar ścienny "Ja i mój dom chcemy służyć Panu" - element pokoju, który będzie przypominał, od Kogo mamy każdą godzinę, każdą minutę, każdą sekundę. Taki z nutką vintage. 
5. Filiżanka Bóg Cię kocha - ze spodeczkiem oczywiście. Kawa rano z taką przypominajką na pewno skuteczniej pobudzi na nowy dzień. 


To bardzo subiektywny przewodnik, ponieważ polecam w nim rzeczy, które szczerze mi się podobają i chętnie znalazłabym je u siebie pod choinką :)
Jak pewnie zauważyliście nie ma tutaj propozycji kosmetyków - przyznam, że nie lubię dostawiać kosmetyków, ponieważ w 99% jest to nietrafiony prezent (zapach kosmetyków do pielęgnacji, kolor, odcienie makijażowych kosmetyków, czy krem zupełnie nieodpowiadający potrzebom mojej skóry), nie ma tu także biżuterii, ponieważ sama mam jej sporo, a w większości nie chodzę. Mam kilka ulubionych kolczyków i bransoletek, jestem biżuteryjną minimalistką.
A Wy, jakie macie pomysły na prezenty dla najbliższych i co sami chcielibyście dostać? :)

12 grudnia

świąteczne porządki w oknach

świąteczne porządki w oknach
Pamiętam jak kilkanaście lat temu, będąc dzieckiem siedziałam w domu z mamą. W przedświąteczny czas mama obwieszczała, że trzeba zrobić porządki w oknach. Czasy mamy takie, że stwierdzenie zrobić porządki w oknach nabrało (poza tym starym) także nowego znaczenia. A czas przedświąteczny nadal skłania, aby zadbać bardziej o te części naszego życia, które na co dzień nie są aż tak doglądane.


Chcę Was dzisiaj zachęcić, abyście zajrzeli na swoje profile społecznościowe i zrobili w nich porządki. Nie zachęcam Was, aby je kasować (wyjątek: dla kogoś są rzeczywiście bezużyteczne), bo z własnego doświadczenia wiem, jak bardzo ułatwiają kontakt z ludźmi oddalonymi o setki kilometrów, jak pomagają w wychwyceniu ważnych dla nas informacji i jakie możliwości stwarzają w promowaniu swoich firm, marek czy blogów. Ale jest też druga strona medalu. Coraz więcej na tych profilach pojawia się śmieci (często "produkowanych" przez naszych znajomych), których naprawdę nie musimy zbierać naszym wzrokiem i oddychać tym toksycznym powietrzem. Mój plan porządków przedstawię na przykładzie najbardziej - dla mnie - popularnego portalu społecznościowego.
A zatem: otwieramy nowe okno, odpalamy Facebook iiii... do dzieła! :)
1. Zacznij od siebie
Jak w każdej kwestii, tak i w tej zachęcam, aby zacząć od siebie. Dla tych bardziej aktywnych użytkowników portalu, będzie to zadanie dużo trudniejsze i bardziej czasochłonne, dla mniej aktywnych - łatwiejsze. Nie zniechęcaj się na samą myśl, warto to zrobić. Przejrzyj cały swój profil - od początku istnienia Twojego profilu aż do teraz. Rozumiem, że możesz mieć poukrywane informacje wyłącznie dla Twoich znajomych, ale mimo to przyjrzyj się swojemu profilowi z perspektywy np. pracodawcy. 
  • Zdjęcia
Rozpocznij od zdjęcia profilowego, poprzez swoje zdjęcie w tle, a następnie wszystkie inne zdjęcia (albumy): zarówno te które sam stworzyłeś i dodałeś, jak i te, na których zostałeś przez kogoś oznaczony. Co te wszystkie fotografie o Tobie mówią? Czy przedstawiają Cię właśnie takim jakim jesteś w rzeczywistości? Czy naprawdę musisz mieć zdjęcia z dalekiej podróży do Tajlandii, zdjęcia swoich dzieci, albo ileś tam selfi? 
  • Polubienia
Czyli strony, które kliknąłeś, że "lubisz". Czy potrzebujesz mieć tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tych stron? Czy są one źródłem cennej wiedzy, dobrej rozrywki, czy pomagają w rozwoju duchowym, czy go hamują albo mu szkodzą?  (Brzmi jak pytania z rachunku sumienia, ale to nic nie szkodzi ;) )
  • Twoja tablica
Nie wiem od kiedy masz swój profil, ja swój mam od 2010 roku. Nie jest to długo, ale zahacza to o taki etap mojego życia, kiedy byłam młoda i (jeszcze bardziej) głupia, a raczej po prostu: mniej dojrzała. Nie miej skrupułów, kasuj wszystko, czego teraz byś nie zamieścił oraz co uważasz, że jest powodem do wstydu.

2. Redukcja liczby znajomych
Kiedy już Twój profil jest uporządkowany, czas przejść do kroku kolejnego, trudniejszego. Redukcja liczby znajomych. Nie wiem dlaczego istnieje w nas dziwne przekonanie, że musimy przyjmować wszystkie zaproszenia, bo głupio kogoś nie zaakceptować. Nieprawdą jest, że musimy przyjmować wszystkie zaproszenia i nieprawdą jest, że nieprzyjęcie zaproszenia jest niekulturalne.
Co jeśli przyjmowaliśmy kiedyś bezmyślnie wszystkie zaproszenia a teraz chcemy mieć porządek i zaktualizować liczbę znajomych? Jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało: kasujemy znajomych. Odrzucamy przede wszystkim tych, których nie znamy i nie chodzi tu o znajomość tylko realną. Zdaję sobie sprawę, że żyjemy w XXI wieku i wiele osób ma wirtualnych znajomych, z którymi utrzymuje kontakt (tych zostawiamy). Kasujemy tych, z którymi nie mamy kontaktu i też nie mamy ochoty z nimi się kiedykolwiek kontaktować (dla mnie jest to spora część znajomych ze szkoły średniej i studiów I stopnia). 

3. Precz ze śmieciami
Jeśli została Ci garść znajomych, których lubisz, cenisz, z którymi utrzymujesz kontakt, ale fb służy im do grania i udostępniania wyników na tablicy, co doprowadza Cię do rozstrojenia za każdym razem gdy się zalogujesz albo masz znajomych, którzy biorą udział we wszystkich możliwych konkursach, dzielą się codziennie swoimi poglądami politycznymi, w przypadku gdy nas zupełnie one nie interesują, wrzucają milion zdjęć swojego dziecka, albo dwa miliony selfi, albo trzy miliony zdjęć ze swoim chłopakiem/dziewczyną. Co gdy to oni "zaśmiecają" Ci fb? Na to też jest sposób i to bardzo prosty. Przestań obserwować te osoby. Wówczas na Twojej tablicy nie będą się wyświetlały posty tych osób, których nie obserwujesz i zrobią one miejsce tym informacjom, na których ci zależy, a które gubiły się w gąszczu niechcianych wiadomości. 

Czy to działa? 
I to jeszcze jak! Sprawdziłam to na sobie. Taki właśnie porządek, sprawia, że mniej się męczę tą i tak bardzo zaśmieconą internetową rzeczywistością. Czytam i oglądam to, co chcę. Świadomie to wybieram. Daje mi to też poczucie, że moje "podwórko" jest bez zarzutu. Nie wzbudzam zazdrości moich znajomych. Mam zdjęcie profilowe i po prostu jestem. Każdy może do mnie napisać. A na tablicy dzielę się tym, co uważam, za wartościowe, w rozsądnych ilościach. Bo chcę dawać innym tylko to, co może w ich życiu wydać dobre owoce.

A co jeśli bawi Cię to wszystko i nie masz ochoty nic z tym robić? Po prostu nie narzekaj na zastaną na Twoim fb rzeczywistość :)
Niezależnie od tego, czy spodobał Ci się pomysł z oczyszczeniem przestrzeni, w której się poruszasz w Internecie i czy zamierzasz zrobić porządki na portalach społecznościowych, pamiętaj, że nasze życie to także ślady pozostawiane przez nas w Internecie. Działaj więc świadomie i odpowiedzialnie.
Powodzenia!

27 listopada

nowy rok

nowy rok
Każde nadejście nowego roku jest czasem, który skłania do przemyśleń, postanowień i głębszego wpatrywania się w swoje życie. I oto nadszedł, nowy rok. Ale jak to, w listopadzie? Chodzi oczywiście o nowy rok liturgiczny, który rozpoczął się dzisiejszą I niedzielą Adwentu. 


Pewnie każdy z Was słyszał dziś w swoim kościele, że warto czegoś się wyrzec, coś postanowić. Może w niektórych z nich nawet usłyszeliście "gotowce"; co macie zrobić, abyście dobrze przygotowali się na Boże Narodzenie. Wierzę mocno, że nasi duszpasterze z postawą pełną troski zachęcając do takich przedsięwzięć, sami jako pierwsi powezmą podobne postanowienia albo wyrzekną się na czas adwentu różnych mniejszych bądź większych wygód i przyjemności. 

Mój kolejny adwent życia chcę przeżyć z moim ukochanym świętym, który stale jest dla mnie przewodnikiem w życiu duchowym. Mam też (pewnie ostatni rok) możliwość mieszkania na terenie parafii, której patronem jest ten święty a nie zawsze to doceniam. Mowa oczywiście o św. Franciszku z Asyżu. Obrałam sobie nawet hasło na ten mój adwent: "to, co wydawało mi się gorzkie, zamieniło mi się w słodycz duszy i ciała" (Testament 3). Opowiem Wam pokrótce, dlaczego takie hasło, co ono oznacza dla mnie na ten adwent. 

Bardzo dobrze oddaje to, co sama chcę w tym czasie przeżyć, na czym się skupić drugie czytanie z dzisiejszej liturgii Słowa. Dlatego od niego zacznę.
Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdybyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.
(Rz 13, 11-14)
Słyszałam ten fragment dziesiątki razy, ale dzisiaj bardzo mocno usłyszałam o moich własnych uczynkach ciemności. O tym, co dokonuje się w ukryciu, o tym, co się zdarza, a nie powinno mieć miejsca. To są przede wszystkim grzechy i myślę, że jest to dla nas oczywiste.
Oprócz tego jest jednak wiele takiej ciemności myślenia: podejścia do siebie przede wszystkim, do swojego życia, swoich umiejętności. Ta cała ciemność jest widoczna, ja ją odczuwam w postaci mniejszych czy większych dołów, ale też to wszystko muszą odczuwać i widzieć osoby, które się ze mną spotykają. Nie chcę aby oni "zarażali" się ciemnością ode mnie, ale światłem, które będzie biło ode mnie, ale nie będzie ze mnie, lecz z Chrystusa, który będzie we mnie stale. Przyzwoite życie, o którym mowa w Liście do Rzymian, jest moim celem tutaj na ziemi. Takie życie, którego nie będę się wstydziła, gdybym była w ukrytej kamerze, a w pewnym sensie każdy taki film ze swojego życia tworzy. Ktoś mi kiedyś ten zarejestrowany film włączy... Będzie na nim wszystko, cały mój "przekrój", nawet to czego nie widać na zewnątrz (plany, pragnienia, marzenia, życzenia). Czy nie będę zamykać oczu ze względu na wstyd przez myśli, słowa i zachowania z mojego życia?
W związku z tym właśnie od dzisiejszej niedzieli aż do końca adwentu będę uczyła się żyć na nowo. W jaki sposób?

1. Porządek w moim otoczeniu
Już od jakiegoś czasu porządkuję swoje otoczenie (ubrania, książki, różne inne przedmioty, czy komputer). To co się da- sprzedaję, to co mogę - oddaję temu kto potrzebuje bardziej, to co tego wymaga - wyrzucam. 
Mniej znaczy więcej - polecam! :)

2. Spotkanie ze sobą
Każdy musi mieć czas, żeby pobyć tylko ze sobą. Kiedy takiego czasu brakuje, zaczyna człowiek się gubić. Nie wie, co w danym momencie jest dla niego najważniejsze. Nie wie, na czym ma się skupić bardziej, na czym mniej. Nie wie, co ma w sobie wspaniałego, bo się sobie nie przygląda (swojej osobie, nie tylko swojemu ciału). Nie widzi też, jak bardzo różne rzeczy zawładnęły jego życiem. Nie ma swoich własnych poglądów. Szacunek do siebie - to pierwszy krok do szczęśliwego życia. Dlatego każdego dnia, przeznaczę co najmniej pół godziny tylko dla siebie, ale nie dla komputera, telefonu, książki, bloga czy ludzi. Tylko dla siebie - w domu, czy na spacerze, leżąc czy siedząc, czy idąc - będę słuchać samej siebie i przyglądać się sobie. 
[w tym punkcie zawiera się też odstawienie słodyczy. Osoby, które w tym momencie zaczynają się śmiać i mówić, że dziecinne postanowienie, niech same spróbują ;) ]

3. Ludzie wokół mnie
Ten punkt jest chyba najtrudniejszy dla mnie. Moje relacje z ludźmi są tak zróżnicowane, że trudno tutaj cokolwiek napisać w takim skrócie, aby zawrzeć ich charakterystykę. W każdym razie są dwa podpunkty do tego punktu: 3a) nie pozwolę się krzywdzić. Ale też - 3b) zrobię wszystko, aby nie krzywdzić innych. Moje słowa, moje zachowania, są często tak bardzo nieprzemyślane, że sama się sobie dziwię. To jest połączone z punktem 2. poznając siebie lepiej, będę bardziej przygotowana na to co może wydarzyć się w relacjach z innymi i zapobiec w porę temu, czego bym nie chciała. 

4. Bóg we mnie
On Jest. Ale moja relacja z Nim potrzebuje odświeżenia. Co do tych metod odświeżenia, to jest jedna metoda, bardzo prosta - więcej z Nim rozmawiać, a właściwie - więcej Go słuchać.

"To, co wydawało mi się gorzkie, zamieniło mi się w słodycz duszy i ciała" - pisze św. Franciszek w swoim Testamencie. Kontekst - jeśli ktoś nie zna - jest taki, że Franciszek pisał o trędowatych, których widok wcześniej był dla niego odrażający, później się to zmieniło. 
Moje życie w takiej wersji jaką mam obecnie jest dla mnie gorzkie. Nie chcę się do niego zbliżać, mu przyglądać, o nie dbać. Ale to moje życie jest piękne mimo zewnętrznego trądu i powinno być kochane.

I właśnie mam nadzieję, że ten mój plan, który chcę jak najpełniej zrealizować pozwoli mi na piękne przygotowanie się do świąt Bożego Narodzenia.

Nie wiem co dla Ciebie będzie dobrym przygotowaniem. Zrób coś, jeśli tak jak ja czujesz, że na co dzień robisz mało albo nie rób nic, bo na co dzień robisz o wiele za dużo.
Najważniejsze to bycie otwartym na przyjście Jezusa i to wszystko co On zaproponuje. 

Życzę Ci nowego roku pełnego Jego Obecności.


15 listopada

#inspiracje7

#inspiracje7
Patrzę w kalendarz i wprost nie mogę uwierzyć, że jest już połowa miesiąca za nami! A ja wyskakuję z inspiracjami października, ale lepiej późno niż wcale. Kolorowy pejzaż za oknem coraz bardziej zamienia się w szary i ponury (a momentami biały :) ), wieczory coraz dłuższe, a to oznacza, że jesień w pełni. Chyba najmniej lubiana pora roku, mnie jednak cieszy. Pomijając całą jesienną depresyjność, ma ona w sobie COŚ. I przede wszystkim pozwala na wieczory z książką w jednej dłoni i kubku gorącej herbaty w drugiej, otulona ciepłym kocem albo zanurzona w ciepłym sweterku. Takie wieczory są cudowne!



Październik a więc dla mnie nowy rok akademicki. Postanowiłam wziąć się za siebie po wakacyjnych obfitych obiadach domowych. Zaczęłam ćwiczyć z przesympatyczną i mega motywującą Martą z bloga Codziennie Fit. Mnóstwo filmików, z różnymi treningami. Każdy znajdzie coś dostosowanego do swojej aktualnej kondycji i czasu którym dysponuje. 

Oprócz dbania o swoje ciało postanowiłam bardziej zadbać o to miejsce, więc zgłębiam tajniki blogowania, aby było ono jeszcze przyjemniejsze dla mnie, ale także dla WAS. Pomaga mi w tym Szkoła Blogowania

Nie wiem czy pamiętacie jak polecałam Wam blog DOMiOWO, dzięki autorce odkryłam jej drugi - równie przepiękny blog Przy Sercu. Dlaczego polecam tą autorkę? Bo urzeka mnie jest niesamowita wrażliwość: to co pisze, to w jaki sposób przeżywa codzienność i sposób patrzenia na świat.

Znalazłam też świetny wpis o tym, jak zrobić galerię ze zdjęć na ścianie, fajnie byłoby cieszyć oko podobną galerią na ścianie salonu we własnym mieszkaniu :) Pomysł jest w każdym razie jak najbardziej do zrealizowania... w dalszej przyszłości.

Już Wam wspominałam, że uwielbiam jeść ;) Bardzo lubię też kulinarne blogi, ale nie wszystkie. Wybredna jestem w ogóle co do stron internetowych, a blogi kulinarne muszą mieć rewelacyjne zdjęcia i przystępne dla zwykłego człowieka przepisy na przejrzystej witrynie. Taki właśnie jest blog Pasja Smaku, nic tylko próbować tych przepisów (kilka już wypróbowane, mniaaaam!).

Książka jaką w październiku przeczytałam, to Chcieć Mniej. Minimalizm w praktyce blogerki Katarzyny Kędzierskiej. To co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to praktykowany przez autorkę taki rzekłabym "zrównoważony minimalizm". Czasem czytając bloga odnosiłam wrażenie, że minimalizm jest męczący i nie do osiągnięcia. Po lekturze okazało się, że jest odwrotnie. To minimalizm pozwala na komfortowe życie i wytchnienie w tym świecie tak bardzo opartym o konsumpcjonizm. Książka napisana prostym, takim właśnie blogerskim językiem, co uważam za duuuży plus! Komu polecam? Tym, których męczy bałagan wokół nich, także tym, którzy chcą zaoszczędzić pieniądze, czas i nerwy.

Na koniec trzy ciekawe teksty:
  • O stresie i jego skutkach
  • Jak pokonać samotność i odważyć się na bliskość
  • oraz świetny wywiad Kasi Olubińskiej z Krzysztofem Skórzyńskim. To co szczególnie mi się spodobało w wypowiedziach p. Krzysztofa to rozsądek i równowaga, żeby nie przesadzić w wierze (bo tak też się da) czyli: rozwiązywać problemy, a nie tylko modlić się o rozwiązanie problemów. Bóg dał nam rozum, nie zapominajmy o tym ;)
A Ciebie co ciekawego zaskoczyło w październiku? Masz jakieś odkrycia? Jeśli zechcesz - podziel się w komentarzu ciekawymi linkami, miejscami, książkami, i innymi... Będzie mi bardzo miło :) 

06 listopada

nie umiem kochać

nie umiem kochać
My, słabi ludzie, trzaskamy drzwiami
My ciskamy w siebie słowami
Półgłówkami przezywamy się za nic
Świat obwiniamy cały że się cholernie tak czujemy sami
Mam 23 lata i 8 miesięcy i czasem mi się wydaje, że wiem wszystko najlepiej i mam prawo mówić i robić co chcę. Nie licząc się z tym, co czują inni. Nie trudno się domyśleć, że kończy się to trzaskaniem drzwiami i ciskaniem w siebie słowami. 


Zupełnie nieodkrywcze jest źródło takiego zachowania. U podstawy leży oczywiście mój egoizm i moja pycha, czyli moje słabości. Kiedy dorzucimy do tego emocje, tworzy się typowa mieszanka wybuchowa. Faktem jest, że egoizm jest w każdym z nas. Na szczęście wielu ludzi tym egoizmem się nie kieruje, a przeciwnie - potrafi zapanować nad nim. Podziwiam i idąc za przykładem nie chcę pozwalać, aby ten egoizm zapanował nade mną i moim postępowaniem. Jestem bardzo przywiązana do tego, co daje mi poczucie, że wiem lepiej, że jestem lepsza, że mam rację - klasyczny przykład pychy. A przecież to poprzez sytuację, w której czuję, że przegrałam (bo po ludzku 'odpuściłam'), dzieje się więcej dobra, niż wtedy, gdy mi się wydaje, że jestem mistrzem każdej możliwej dziedziny. Czy da się pozbyć tych słabości? Zupełnie chyba się nie da. To w nas jest wrodzone, w mniejszym lub większym stopniu. Da się jednak okiełznać te słabości spoglądając na świat inaczej - z perspektywy miłości. To perspektywa, w której nie ma MNIE, a jesteś TY, bo w miłości zawsze chodzi o drugiego człowieka; takiej prawdziwej, dojrzałej miłość. 
A jeśli to ja zlepić mam ten świat
Wystarczą mi dwie ręce  
Ode mnie; mojej postawy, słów, zachowania zaczyna się zmiana świata. Wystarczą mi dwie ręce, które będą otwarte, aby dawać dobro, wyciągnięte w kierunku drugiego człowieka, aby przytulić i pocieszyć, gotowe pomóc i błogosławić. Dobro jednak nie dzieje się bez wysiłku. Ta cała atrakcyjnie brzmiąca "perspektywa miłości", to pasmo cierpienia, wyrzeczeń i nieustannego podejmowania trudnych decyzji. A ja... przyznaję: nie umiem kochać, ale wciąż uczę się tak kochać. Totalnie niedojrzała jest jeszcze moja miłość. Ciągle się potykam o wspomniany wcześniej egoizm i pychę, i inne moje słabości. Nauka na tym polega, że błędy się zdarzają. Wiem jednak, że do miłości się dorasta; dojrzewa. Przemierzając kolejne dni, miesiące i lata, moja miłość się zmienia. Nie są to jakieś spektakularne zmiany, raczej małe, bardzo powolne. I nimi się zachwycam, bo naprawdę jest czym. Kiedy rezygnuję z siebie, dla kogoś drugiego- dzieją się cuda.
Przede mną prawdopodobnie jeszcze kawał życia, ale nie chcę stać w miejscu, i zadowalać się karłowatą miłością. Dojrzewam i pragnę, żeby moja miłość także się rozwijała. Dlatego coraz częściej podejmuję decyzje (bardzo trudne), które z punktu widzenia tego świata są po prostu głupie, ale mocno wierzę, że zaowocują. I zachęcam Was, nie bójcie się rezygnować z własnego komfortu.
Miłość zabierze samotność
Miłość, ona zabierze strach
... i da wolność i radość obecności.

*Cytowane fragmenty pochodzą z tekstu piosenki "A jeśli to ja" - Marty Kosakowskiej (Mariki)
Znacie płytę Marta Kosakowska? Wszystkie kawałki są naprawdę genialne, słucham odkąd się pojawiła i wciąż do niej wracam. 
PS. A spotkanie z Martą Kosakowską, rozmowa z nią, to jedno z moich wielkich marzeń! :)
Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger