06 listopada

nie umiem kochać

My, słabi ludzie, trzaskamy drzwiami
My ciskamy w siebie słowami
Półgłówkami przezywamy się za nic
Świat obwiniamy cały że się cholernie tak czujemy sami
Mam 23 lata i 8 miesięcy i czasem mi się wydaje, że wiem wszystko najlepiej i mam prawo mówić i robić co chcę. Nie licząc się z tym, co czują inni. Nie trudno się domyśleć, że kończy się to trzaskaniem drzwiami i ciskaniem w siebie słowami. 


Zupełnie nieodkrywcze jest źródło takiego zachowania. U podstawy leży oczywiście mój egoizm i moja pycha, czyli moje słabości. Kiedy dorzucimy do tego emocje, tworzy się typowa mieszanka wybuchowa. Faktem jest, że egoizm jest w każdym z nas. Na szczęście wielu ludzi tym egoizmem się nie kieruje, a przeciwnie - potrafi zapanować nad nim. Podziwiam i idąc za przykładem nie chcę pozwalać, aby ten egoizm zapanował nade mną i moim postępowaniem. Jestem bardzo przywiązana do tego, co daje mi poczucie, że wiem lepiej, że jestem lepsza, że mam rację - klasyczny przykład pychy. A przecież to poprzez sytuację, w której czuję, że przegrałam (bo po ludzku 'odpuściłam'), dzieje się więcej dobra, niż wtedy, gdy mi się wydaje, że jestem mistrzem każdej możliwej dziedziny. Czy da się pozbyć tych słabości? Zupełnie chyba się nie da. To w nas jest wrodzone, w mniejszym lub większym stopniu. Da się jednak okiełznać te słabości spoglądając na świat inaczej - z perspektywy miłości. To perspektywa, w której nie ma MNIE, a jesteś TY, bo w miłości zawsze chodzi o drugiego człowieka; takiej prawdziwej, dojrzałej miłość. 
A jeśli to ja zlepić mam ten świat
Wystarczą mi dwie ręce  
Ode mnie; mojej postawy, słów, zachowania zaczyna się zmiana świata. Wystarczą mi dwie ręce, które będą otwarte, aby dawać dobro, wyciągnięte w kierunku drugiego człowieka, aby przytulić i pocieszyć, gotowe pomóc i błogosławić. Dobro jednak nie dzieje się bez wysiłku. Ta cała atrakcyjnie brzmiąca "perspektywa miłości", to pasmo cierpienia, wyrzeczeń i nieustannego podejmowania trudnych decyzji. A ja... przyznaję: nie umiem kochać, ale wciąż uczę się tak kochać. Totalnie niedojrzała jest jeszcze moja miłość. Ciągle się potykam o wspomniany wcześniej egoizm i pychę, i inne moje słabości. Nauka na tym polega, że błędy się zdarzają. Wiem jednak, że do miłości się dorasta; dojrzewa. Przemierzając kolejne dni, miesiące i lata, moja miłość się zmienia. Nie są to jakieś spektakularne zmiany, raczej małe, bardzo powolne. I nimi się zachwycam, bo naprawdę jest czym. Kiedy rezygnuję z siebie, dla kogoś drugiego- dzieją się cuda.
Przede mną prawdopodobnie jeszcze kawał życia, ale nie chcę stać w miejscu, i zadowalać się karłowatą miłością. Dojrzewam i pragnę, żeby moja miłość także się rozwijała. Dlatego coraz częściej podejmuję decyzje (bardzo trudne), które z punktu widzenia tego świata są po prostu głupie, ale mocno wierzę, że zaowocują. I zachęcam Was, nie bójcie się rezygnować z własnego komfortu.
Miłość zabierze samotność
Miłość, ona zabierze strach
... i da wolność i radość obecności.

*Cytowane fragmenty pochodzą z tekstu piosenki "A jeśli to ja" - Marty Kosakowskiej (Mariki)
Znacie płytę Marta Kosakowska? Wszystkie kawałki są naprawdę genialne, słucham odkąd się pojawiła i wciąż do niej wracam. 
PS. A spotkanie z Martą Kosakowską, rozmowa z nią, to jedno z moich wielkich marzeń! :)

2 komentarze:

  1. Dawaj wszystko dla Miłości. Gdy wydaje Ci się, że nie masz nic, to i tak dawaj wszystko - zobaczysz wówczas, że tak naprawdę masz wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje się skomplikowane, ale jest proste. Tylko nasze słabości tak komplikują miłość.

      Pozdrawiam :)

      Usuń

Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger