30 listopada

Plakat do pobrania - dla NIEJ

Plakat do pobrania - dla NIEJ
Przychodzę dzisiaj z czymś zupełnie nowym, więc trochę obawiam się Waszej reakcji. Specjalnie dla Was przygotowałam dwa plakaty, które możecie pobrać w wersji do druku. Pojawią się one w dwóch kolejnych notatkach - dzisiejszej, wersja dla Pań oraz drugiej prawdopodobnie w niedzielę, wersja dla Panów. Zapraszam do krótkiej prezentacji pierwszego z nich! 

"Rób małe rzeczy z wielką miłością" - słowa świętej Matki Teresy z Kalkuty w wersji angielskojęzycznej to plakat zdecydowanie dla żeńskiego grona odbiorców tego bloga. O ile sam tekst jest dobry dla każdego, o tyle graficznie raczej nie wpadnie w męskie oko.
Czarna czcionka, a do tego w dwóch przeciwległych rogach delikatny element kwiatowy i oczywiście serduszka :) Jestem przekonana, że taki plakat oprawiony w ramkę lub antyramę będzie idealnym dodatkiem na biurka i ściany kobiecych pokoi. A może warto pomyśleć o prezencie mikołajkowym dla siostry, przyjaciółki, koleżanki? Wystarczy ramka, a piękny prezent z przesłaniem - będzie gotowy :)



Pobierajcie i dzielcie się wrażeniami!
PS. Jeśli otworzyliście blog na telefonie, to wróćcie raz jeszcze, gdy odpalicie komputer. Jak już pewnie zauważyliście - plakatu nie można pobrać w wersji mobilnej przeglądarki.





27 listopada

nowy rok

nowy rok
Każde nadejście nowego roku jest czasem, który skłania do przemyśleń, postanowień i głębszego wpatrywania się w swoje życie. I oto nadszedł, nowy rok. Ale jak to, w listopadzie? Chodzi oczywiście o nowy rok liturgiczny, który rozpoczął się dzisiejszą I niedzielą Adwentu. 


Pewnie każdy z Was słyszał dziś w swoim kościele, że warto czegoś się wyrzec, coś postanowić. Może w niektórych z nich nawet usłyszeliście "gotowce"; co macie zrobić, abyście dobrze przygotowali się na Boże Narodzenie. Wierzę mocno, że nasi duszpasterze z postawą pełną troski zachęcając do takich przedsięwzięć, sami jako pierwsi powezmą podobne postanowienia albo wyrzekną się na czas adwentu różnych mniejszych bądź większych wygód i przyjemności. 

Mój kolejny adwent życia chcę przeżyć z moim ukochanym świętym, który stale jest dla mnie przewodnikiem w życiu duchowym. Mam też (pewnie ostatni rok) możliwość mieszkania na terenie parafii, której patronem jest ten święty a nie zawsze to doceniam. Mowa oczywiście o św. Franciszku z Asyżu. Obrałam sobie nawet hasło na ten mój adwent: "to, co wydawało mi się gorzkie, zamieniło mi się w słodycz duszy i ciała" (Testament 3). Opowiem Wam pokrótce, dlaczego takie hasło, co ono oznacza dla mnie na ten adwent. 

Bardzo dobrze oddaje to, co sama chcę w tym czasie przeżyć, na czym się skupić drugie czytanie z dzisiejszej liturgii Słowa. Dlatego od niego zacznę.
Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdybyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.
(Rz 13, 11-14)
Słyszałam ten fragment dziesiątki razy, ale dzisiaj bardzo mocno usłyszałam o moich własnych uczynkach ciemności. O tym, co dokonuje się w ukryciu, o tym, co się zdarza, a nie powinno mieć miejsca. To są przede wszystkim grzechy i myślę, że jest to dla nas oczywiste.
Oprócz tego jest jednak wiele takiej ciemności myślenia: podejścia do siebie przede wszystkim, do swojego życia, swoich umiejętności. Ta cała ciemność jest widoczna, ja ją odczuwam w postaci mniejszych czy większych dołów, ale też to wszystko muszą odczuwać i widzieć osoby, które się ze mną spotykają. Nie chcę aby oni "zarażali" się ciemnością ode mnie, ale światłem, które będzie biło ode mnie, ale nie będzie ze mnie, lecz z Chrystusa, który będzie we mnie stale. Przyzwoite życie, o którym mowa w Liście do Rzymian, jest moim celem tutaj na ziemi. Takie życie, którego nie będę się wstydziła, gdybym była w ukrytej kamerze, a w pewnym sensie każdy taki film ze swojego życia tworzy. Ktoś mi kiedyś ten zarejestrowany film włączy... Będzie na nim wszystko, cały mój "przekrój", nawet to czego nie widać na zewnątrz (plany, pragnienia, marzenia, życzenia). Czy nie będę zamykać oczu ze względu na wstyd przez myśli, słowa i zachowania z mojego życia?
W związku z tym właśnie od dzisiejszej niedzieli aż do końca adwentu będę uczyła się żyć na nowo. W jaki sposób?

1. Porządek w moim otoczeniu
Już od jakiegoś czasu porządkuję swoje otoczenie (ubrania, książki, różne inne przedmioty, czy komputer). To co się da- sprzedaję, to co mogę - oddaję temu kto potrzebuje bardziej, to co tego wymaga - wyrzucam. 
Mniej znaczy więcej - polecam! :)

2. Spotkanie ze sobą
Każdy musi mieć czas, żeby pobyć tylko ze sobą. Kiedy takiego czasu brakuje, zaczyna człowiek się gubić. Nie wie, co w danym momencie jest dla niego najważniejsze. Nie wie, na czym ma się skupić bardziej, na czym mniej. Nie wie, co ma w sobie wspaniałego, bo się sobie nie przygląda (swojej osobie, nie tylko swojemu ciału). Nie widzi też, jak bardzo różne rzeczy zawładnęły jego życiem. Nie ma swoich własnych poglądów. Szacunek do siebie - to pierwszy krok do szczęśliwego życia. Dlatego każdego dnia, przeznaczę co najmniej pół godziny tylko dla siebie, ale nie dla komputera, telefonu, książki, bloga czy ludzi. Tylko dla siebie - w domu, czy na spacerze, leżąc czy siedząc, czy idąc - będę słuchać samej siebie i przyglądać się sobie. 
[w tym punkcie zawiera się też odstawienie słodyczy. Osoby, które w tym momencie zaczynają się śmiać i mówić, że dziecinne postanowienie, niech same spróbują ;) ]

3. Ludzie wokół mnie
Ten punkt jest chyba najtrudniejszy dla mnie. Moje relacje z ludźmi są tak zróżnicowane, że trudno tutaj cokolwiek napisać w takim skrócie, aby zawrzeć ich charakterystykę. W każdym razie są dwa podpunkty do tego punktu: 3a) nie pozwolę się krzywdzić. Ale też - 3b) zrobię wszystko, aby nie krzywdzić innych. Moje słowa, moje zachowania, są często tak bardzo nieprzemyślane, że sama się sobie dziwię. To jest połączone z punktem 2. poznając siebie lepiej, będę bardziej przygotowana na to co może wydarzyć się w relacjach z innymi i zapobiec w porę temu, czego bym nie chciała. 

4. Bóg we mnie
On Jest. Ale moja relacja z Nim potrzebuje odświeżenia. Co do tych metod odświeżenia, to jest jedna metoda, bardzo prosta - więcej z Nim rozmawiać, a właściwie - więcej Go słuchać.

"To, co wydawało mi się gorzkie, zamieniło mi się w słodycz duszy i ciała" - pisze św. Franciszek w swoim Testamencie. Kontekst - jeśli ktoś nie zna - jest taki, że Franciszek pisał o trędowatych, których widok wcześniej był dla niego odrażający, później się to zmieniło. 
Moje życie w takiej wersji jaką mam obecnie jest dla mnie gorzkie. Nie chcę się do niego zbliżać, mu przyglądać, o nie dbać. Ale to moje życie jest piękne mimo zewnętrznego trądu i powinno być kochane.

I właśnie mam nadzieję, że ten mój plan, który chcę jak najpełniej zrealizować pozwoli mi na piękne przygotowanie się do świąt Bożego Narodzenia.

Nie wiem co dla Ciebie będzie dobrym przygotowaniem. Zrób coś, jeśli tak jak ja czujesz, że na co dzień robisz mało albo nie rób nic, bo na co dzień robisz o wiele za dużo.
Najważniejsze to bycie otwartym na przyjście Jezusa i to wszystko co On zaproponuje. 

Życzę Ci nowego roku pełnego Jego Obecności.


15 listopada

#inspiracje7

#inspiracje7
Patrzę w kalendarz i wprost nie mogę uwierzyć, że jest już połowa miesiąca za nami! A ja wyskakuję z inspiracjami października, ale lepiej późno niż wcale. Kolorowy pejzaż za oknem coraz bardziej zamienia się w szary i ponury (a momentami biały :) ), wieczory coraz dłuższe, a to oznacza, że jesień w pełni. Chyba najmniej lubiana pora roku, mnie jednak cieszy. Pomijając całą jesienną depresyjność, ma ona w sobie COŚ. I przede wszystkim pozwala na wieczory z książką w jednej dłoni i kubku gorącej herbaty w drugiej, otulona ciepłym kocem albo zanurzona w ciepłym sweterku. Takie wieczory są cudowne!



Październik a więc dla mnie nowy rok akademicki. Postanowiłam wziąć się za siebie po wakacyjnych obfitych obiadach domowych. Zaczęłam ćwiczyć z przesympatyczną i mega motywującą Martą z bloga Codziennie Fit. Mnóstwo filmików, z różnymi treningami. Każdy znajdzie coś dostosowanego do swojej aktualnej kondycji i czasu którym dysponuje. 

Oprócz dbania o swoje ciało postanowiłam bardziej zadbać o to miejsce, więc zgłębiam tajniki blogowania, aby było ono jeszcze przyjemniejsze dla mnie, ale także dla WAS. Pomaga mi w tym Szkoła Blogowania

Nie wiem czy pamiętacie jak polecałam Wam blog DOMiOWO, dzięki autorce odkryłam jej drugi - równie przepiękny blog Przy Sercu. Dlaczego polecam tą autorkę? Bo urzeka mnie jest niesamowita wrażliwość: to co pisze, to w jaki sposób przeżywa codzienność i sposób patrzenia na świat.

Znalazłam też świetny wpis o tym, jak zrobić galerię ze zdjęć na ścianie, fajnie byłoby cieszyć oko podobną galerią na ścianie salonu we własnym mieszkaniu :) Pomysł jest w każdym razie jak najbardziej do zrealizowania... w dalszej przyszłości.

Już Wam wspominałam, że uwielbiam jeść ;) Bardzo lubię też kulinarne blogi, ale nie wszystkie. Wybredna jestem w ogóle co do stron internetowych, a blogi kulinarne muszą mieć rewelacyjne zdjęcia i przystępne dla zwykłego człowieka przepisy na przejrzystej witrynie. Taki właśnie jest blog Pasja Smaku, nic tylko próbować tych przepisów (kilka już wypróbowane, mniaaaam!).

Książka jaką w październiku przeczytałam, to Chcieć Mniej. Minimalizm w praktyce blogerki Katarzyny Kędzierskiej. To co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to praktykowany przez autorkę taki rzekłabym "zrównoważony minimalizm". Czasem czytając bloga odnosiłam wrażenie, że minimalizm jest męczący i nie do osiągnięcia. Po lekturze okazało się, że jest odwrotnie. To minimalizm pozwala na komfortowe życie i wytchnienie w tym świecie tak bardzo opartym o konsumpcjonizm. Książka napisana prostym, takim właśnie blogerskim językiem, co uważam za duuuży plus! Komu polecam? Tym, których męczy bałagan wokół nich, także tym, którzy chcą zaoszczędzić pieniądze, czas i nerwy.

Na koniec trzy ciekawe teksty:
  • O stresie i jego skutkach
  • Jak pokonać samotność i odważyć się na bliskość
  • oraz świetny wywiad Kasi Olubińskiej z Krzysztofem Skórzyńskim. To co szczególnie mi się spodobało w wypowiedziach p. Krzysztofa to rozsądek i równowaga, żeby nie przesadzić w wierze (bo tak też się da) czyli: rozwiązywać problemy, a nie tylko modlić się o rozwiązanie problemów. Bóg dał nam rozum, nie zapominajmy o tym ;)
A Ciebie co ciekawego zaskoczyło w październiku? Masz jakieś odkrycia? Jeśli zechcesz - podziel się w komentarzu ciekawymi linkami, miejscami, książkami, i innymi... Będzie mi bardzo miło :) 

06 listopada

nie umiem kochać

nie umiem kochać
My, słabi ludzie, trzaskamy drzwiami
My ciskamy w siebie słowami
Półgłówkami przezywamy się za nic
Świat obwiniamy cały że się cholernie tak czujemy sami
Mam 23 lata i 8 miesięcy i czasem mi się wydaje, że wiem wszystko najlepiej i mam prawo mówić i robić co chcę. Nie licząc się z tym, co czują inni. Nie trudno się domyśleć, że kończy się to trzaskaniem drzwiami i ciskaniem w siebie słowami. 


Zupełnie nieodkrywcze jest źródło takiego zachowania. U podstawy leży oczywiście mój egoizm i moja pycha, czyli moje słabości. Kiedy dorzucimy do tego emocje, tworzy się typowa mieszanka wybuchowa. Faktem jest, że egoizm jest w każdym z nas. Na szczęście wielu ludzi tym egoizmem się nie kieruje, a przeciwnie - potrafi zapanować nad nim. Podziwiam i idąc za przykładem nie chcę pozwalać, aby ten egoizm zapanował nade mną i moim postępowaniem. Jestem bardzo przywiązana do tego, co daje mi poczucie, że wiem lepiej, że jestem lepsza, że mam rację - klasyczny przykład pychy. A przecież to poprzez sytuację, w której czuję, że przegrałam (bo po ludzku 'odpuściłam'), dzieje się więcej dobra, niż wtedy, gdy mi się wydaje, że jestem mistrzem każdej możliwej dziedziny. Czy da się pozbyć tych słabości? Zupełnie chyba się nie da. To w nas jest wrodzone, w mniejszym lub większym stopniu. Da się jednak okiełznać te słabości spoglądając na świat inaczej - z perspektywy miłości. To perspektywa, w której nie ma MNIE, a jesteś TY, bo w miłości zawsze chodzi o drugiego człowieka; takiej prawdziwej, dojrzałej miłość. 
A jeśli to ja zlepić mam ten świat
Wystarczą mi dwie ręce  
Ode mnie; mojej postawy, słów, zachowania zaczyna się zmiana świata. Wystarczą mi dwie ręce, które będą otwarte, aby dawać dobro, wyciągnięte w kierunku drugiego człowieka, aby przytulić i pocieszyć, gotowe pomóc i błogosławić. Dobro jednak nie dzieje się bez wysiłku. Ta cała atrakcyjnie brzmiąca "perspektywa miłości", to pasmo cierpienia, wyrzeczeń i nieustannego podejmowania trudnych decyzji. A ja... przyznaję: nie umiem kochać, ale wciąż uczę się tak kochać. Totalnie niedojrzała jest jeszcze moja miłość. Ciągle się potykam o wspomniany wcześniej egoizm i pychę, i inne moje słabości. Nauka na tym polega, że błędy się zdarzają. Wiem jednak, że do miłości się dorasta; dojrzewa. Przemierzając kolejne dni, miesiące i lata, moja miłość się zmienia. Nie są to jakieś spektakularne zmiany, raczej małe, bardzo powolne. I nimi się zachwycam, bo naprawdę jest czym. Kiedy rezygnuję z siebie, dla kogoś drugiego- dzieją się cuda.
Przede mną prawdopodobnie jeszcze kawał życia, ale nie chcę stać w miejscu, i zadowalać się karłowatą miłością. Dojrzewam i pragnę, żeby moja miłość także się rozwijała. Dlatego coraz częściej podejmuję decyzje (bardzo trudne), które z punktu widzenia tego świata są po prostu głupie, ale mocno wierzę, że zaowocują. I zachęcam Was, nie bójcie się rezygnować z własnego komfortu.
Miłość zabierze samotność
Miłość, ona zabierze strach
... i da wolność i radość obecności.

*Cytowane fragmenty pochodzą z tekstu piosenki "A jeśli to ja" - Marty Kosakowskiej (Mariki)
Znacie płytę Marta Kosakowska? Wszystkie kawałki są naprawdę genialne, słucham odkąd się pojawiła i wciąż do niej wracam. 
PS. A spotkanie z Martą Kosakowską, rozmowa z nią, to jedno z moich wielkich marzeń! :)
Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger