31 sierpnia

Po co to BożeFreestyl'owe zamieszanie?

Po co to BożeFreestyl'owe zamieszanie?
Przypadkowo dowiedziałam się, że 31 sierpnia obchodzony jest Dzień Bloga. A to wspaniała okazja do tego, aby zatrzymać się chwilę nad tym - po co to całe moje BożeFreestyl'owe zamieszanie.
Blogów w swoim życiu miałam kilka. A przed blogami - jeszcze więcej pamiętników i dzienników. Pamiętniki były sekretnymi zapiskami, ukrywanymi przed domownikami. Kiedy na stałe Internet zagościł w moim domu rodzinnym zaczęłam pisać blog. Miałam wtedy może 14 czy 15 lat. Były to już teksty dostępne dla wszystkich. Pisałam na różnych platformach, pod różnymi adresami, o różnych nazwach. Od zawsze jednak chodziło mi o jedno - moje życie z NIM. 



Dlaczego piszę?

MAM ZAJAWKĘ NA PANA BOGA
...i mój Kościół. A to sprawia, że uwielbiam opowiadać o właśnie takim życiu. Nie zawsze jest ono łatwe, ale jest niezwykle fascynujące. Żyję jak każdy, a jednak trochę inaczej. I mam nadzieję, że to wyróżnia mnie z tłumu - wiara, którą widać po sposobie, w jaki staram się żyć. Tak naprawdę wiele osób, które są w Kościele, nie ma pojęcia jaki jest on cudowny. Sama wciąż go odkrywam i się zachwycam. Są osoby, które nie spotkały żywego Jezusa w swoim życiu, a już zrezygnowały z oczekiwania na to spotkanie. Piszę dlatego, żeby pokazać - zarówno osobom nieprzekonanym, jak i tym, które też tak żyją jak ja, a może czasem w wierze czują się osamotnione, że można, że da się - mieć katolickie myślenie, chrześcijańskie wartości i żyć w tym świecie. I co więcej - niesamowicie się taką rzeczywistością cieszyć!

WIĘCEJ DOSTRZEGAM
Odkąd pisze blog, dużo więcej myślę :) Brzmi to nieco śmiesznie, ale taka jest prawda. W codzienności, przeglądając różne strony, odwiedzając inne blogi, czytając książki i artykuły,  rozmawiając z ludźmi zastanawiam się nad kolejnymi tematami notatek, nad tym jak mogę ubrać w słowa moje myśli. Inspiruję się wieloma rzeczami. Robię wszystko dużo bardziej świadomie. To, że muszę usiąść i napisać jakiś tekst związany z moim życiem, sprawia, że dostrzegam więcej szczegółów ze swojego życia i bardziej się nimi cieszę. 

UCZĘ SIĘ
Dzięki temu, że zaczęłam pisać blog wiele się nauczyłam. Z pewnością powoli rozwija się mój warsztat pisarski, ale najbardziej widocznymi zmianami dla mnie są te w kwestii grafiki. Robię coraz więcej zdjęć samodzielnie i są one coraz lepsze (przynajmniej w moim odczuciu). Nauczyłam się korzystania z kilku programów i aplikacji - nie tylko do zdjęć. Uczę się także cierpliwości. Nie mam ciśnienia na to, aby mieć mnóstwo czytelników, like'ów, obserwatorów itd., ale wiadomo, że wzrastające liczby - dają radość i satysfakcję, a na te wzrastające liczby, trzeba pracować i czekać... Uczę się także systematyczności. Moje notatki w większości nie powstają regularnie (poza Inspiracjami), ale wciąż pracuję nad tym, aby było ich więcej i aby były lepsze. 

LUBIĘ PISAĆ
Od kiedy pamiętam bardzo lubiłam pisać. Pisałam wierszyki, pisałam pamiętniki, pisałam bardzo dobre wypracowania i rozprawki w szkole. Bardzo też lubię pisać mejle, a nawet SMSy. Za pomocą słów można tak wiele wyrazić, rozbudzić wyobraźnię, pocieszyć, rozśmieszyć... ciągle mnie to zaskakuje i pasjonuje. Dlatego pisanie mnie nie męczy, a relaksuje. Jest to jeden z moich ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu.

Powodów tworzenia BożegoFreeStylu jest więcej, ale te które wymieniłam są dla mnie najważniejsze. Jak pewnie zauważyliście, z każdym powodem wiąże się jedno - ogromna radość!


27 sierpnia

10 faktów o mnie, których się prawdopodobnie nie spodziewaliście

10 faktów o mnie, których się prawdopodobnie nie spodziewaliście
   Taka notatka musi pojawić się na każdym blogu lifestylowym. Standardowa, może trochę już przereklamowana, a jednocześnie mam nadzieję - ciekawa. Dziś jest wspomnienie mojej patronki św. Moniki, więc uznałam, że to dobra okazja, aby trochę się podzielić sobą, właśnie w takiej formie.
.


           A zatem - zaczynamy!

  1. Mam na imię Monika, ponieważ w latach '89-'91 w telewizji polskiej emitowana była opera mydlana "Pokolenia", w której Nancy Sorel grała piękną i dobrą Monique. Moją mamę tak bardzo ta postać urzekła, że postanowiła nadać mi właśnie to imię.
  2. Uwielbiam spać i mam wrażenie, że mój organizm (gdybym mu na to pozwoliła) mógłby przespać bez przerwy nawet 20 godzin :D Mimo że spać lubię długo, to z takim „przespanym dniem” czuję się źle. Bardzo dobrze na moje samopoczucie działa wstawanie rano dzięki czemu mam bardzo długi dzień i mogę wiele zrobić.
  3. Nie stresuje się tylko wtedy gdy śpię :D 
  4. Jedzenie uważam za jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w życiu. Jestem szczupła, nigdy nie miałam problemów z nadwagą (miewałam z niedowagą), ale wsuwam jak za dwóch...yyy...a nawet czasem trzech ;) Uwielbiam mięso z kurczaka: kotlecik, z różnymi sosami, w sałatkach oraz oczywiście w KFC!
  5. Nie piję kawy. W ogóle. Jak wypiję, mam dzień albo i dwa z głowy – kawa mi szkodzi. Muszę spróbować Inkę, być może ona mi nie będzie szkodzić, a… nigdy w życiu jej nie piłam.
  6. Interesuje mnie II wojna światowa, a szczególnie niemieckie obozy koncentracyjne (nie tylko w Polsce) od strony codzienności w obozach. Trochę o tym czytam, więcej oglądam filmów. Temat szalenie bolesny, momentami przerażający, ale też skłaniający do refleksji.
  7.  Mam zapędy detektywistyczne. Ktoś mi nawet powiedział, że rewelacyjnie bym się sprawdziła pracując w Wydziale Dochodzeniowo- Śledczym Policji. Np. potrafię po imieniu i nawet nie dokładnym miejscu zamieszkania odnaleźć dużo więcej danych o tej osobie... Nie wykorzystuję tego w złej wierze :) 
  8. Nigdy nie byłam na juwenaliach, chociaż moje życie studenckie dobiega końca. Wynika to głównie z faktu, że nie lubię po pierwsze tłumów, a po drugie towarzystwa pijanych ludzi, po trzecie – głośnej muzyki jest jednak wyjątek zarówno głośnej muzyki jak i tłumów oraz osób pod wpływem alkoholu, mianowicie:
  9. Świetnie się bawię na weselach i z przyjemnością na nie chodzę. Wyznaję zasadę, że dobre wesele = dobra kapela grająca dużo disco-polo ;) 
  10. Aplikacja Tinder budzi we mnie obrzydzenie. Nie wiem dlaczego dziewczyny godzą się na takie traktowanie, nie wiem też skąd się biorą faceci, którzy mają tak płytkie myślenie, ale ufam, że są gdzieś na świecie też prawdziwi mężczyźni. 
      Zapraszam do polubienia bloga także na FACEBOOK'u, link TUTAJ, oraz obserwowania na INSTAGRAM'ie, link O TU :)

13 sierpnia

#INSPIRACJE4

#INSPIRACJE4
Kolejny letni miesiąc skończył się już ponad tydzień temu. Obfitował on w bardzo dużo odpoczynku i kilka krótkich wyjazdów, a przez to błogie lenistwo #przeglądlipcowy się nieco opóźnił. Ale już jest!


  • Semilac - marka tak znana i popularna, że nie trzeba jej przedstawiać. Jest to marka szczególnie znana z racji manicure hybrydowowego. W lipcu zainwestowałam w zestaw startowy tej właśnie marki. Zapytacie: dlaczego? Na każdym kroku można przecież zrobić sobie manicure hybrydowy i to coraz taniej, bo wiele dziewczyn kupuje sobie taki zestaw i znajduje dzięki temu sposób na szybką kasę. Otóż - po pierwsze, wyznaję zasadę: zdrowie zawsze przed urodą. Nie dajcie się oszukać, że hybryda za 15-20 zł to ekstra hybryda. Nawet jeśli wykonana lakierami dobrej marki i staranna to nie spotkałam się, aby była wykonywana ze sterylizowanymi, dezynfekowanymi lub narzędziami jednorazowego użytku (np. cążki do skórek). Takie na pozór banalne kwestie mogą się przyczynić do wielu chorób (np. wirusowe zapalenie wątroby typu B lub C, a nawet - HIV). Drugim argumentem, aby mieć swój zestaw to oszczędność. Wbrew pozorom jednorazowy większy wydatek szybko się zwraca, kiedy nie musimy wydawać pieniędzy na usługę kosmetyczki.
    Jeśli chodzi o kolory, to spośród pięciu które posiadam póki co dwa wiodą prym i polecam je całym sercem: Indian Roses 097 oraz Perfect Nude 138 
  • Sandały- Les Tropezinnes par M Belarbi - znalazłam je początkowo na www.styledigger.com i zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia! Są urocze, nie posiadają zbędnych elementów (jakiś klamerek, cekinów i innych ozdobników). A przede wszystkim są MEGA WYGODNE :) Niestety, z tego co widzę na Zalando nie są już dostępne. A pogoda powoli robi się bardziej jesienna niż letnia, ale dobrze, że je mam, bo tegoroczne lato męczyłam się w starych sandałach, które wielokrotnie psuły mi humor (przez to, że były niewygodne). Na przyszłe lato jestem już gotowa! :)
  • Bóg nigdy nie mruga- aż wstyd przyznać: dostałam ją pod choinkę i dopiero po nią sięgnęłam. Niesamowicie napędzająca do działania, motywująca, pozytywnie nakręcająca na życie. Szczególnie polecam wszystkim tym, którzy myślą, że Pan Bóg o nich zapomniał (czyli zasadniczo prawie wszystkim ludziom, tylko różnym ludziom na innych etapach życia, ale prawie każdy z nas przechodzi taki czas ;)).


  • Kilka artykułów, których nie będę wyjątkowo mocno opisywać, po prostu zachęcam, aby zajrzeć:
  1. Karolina Baszak - "dobre zmiany od zaraz"
  2. Olga Pietraszewska - "7 filmów w wakacyjno-letnim klimacie"
  3. Świadectwo powołania s. M. Estery Andrzejewskiej :) (w wersji do czytania i video, polecam video!) 
  4. Wywiad z o. Michałem Zioło - trochę o smutku, trochę o tym, dlaczego nie mamy tego czego byśmy chcieli, trochę o naszych pragnieniach i o pragnieniach Boga 

Zapraszam do obserwowania bloga także na FACEBOOK'u, link TUTAJ, oraz na INSTAGRAM'ie, link O TU :)





08 sierpnia

moje spotkanie z Franciszkiem

moje spotkanie z Franciszkiem
Minął tydzień od zakończenia Światowych Dni Młodzieży w Krakowie; od spotkania Papieża Franciszka z młodymi ludźmi z całego świata na polskiej ziemi. Mija tydzień od mojego spotkania z Ojcem Świętym. Czas najwyższy na krótkie podsumowanie.




Moje mini uczestnictwo w Światowych Dniach Młodzieży
Zaczęło się dopiero w piątek, a zakończyło w niedzielę, stąd określenie: mini. O moim żalu, że zaplanowałam mój wyjazd tak późno i na tak krótko wspominałam we wcześniejszym wpisie.
O świcie w piątek wyruszyłam w kierunku Krakowa a po południu byłam już na miejscu. Pogoda była prawdziwie wakacyjna. Przemierzając kolejne uliczki, aby dotrzeć na miejsce mojego pobytu (zaledwie pół godziny pieszo od Dworca Głównego) otaczały mnie czerwone, niebieskie i żółte barwy - to barwy ŚDM-owe. A za tymi barwami - ludzie - mnóstwo chrześcijan z różnych kontynentów i krajów. Każdy w swoim języku mówił, modlił się, śpiewał. Istny misz-masz!
Tego dnia wieczorem uczestniczyłam w Drodze Krzyżowej z Papieżem Franciszkiem na Błoniach. To było pierwsze nasze spotkanie. A właściwie drugie - jeszcze ciut wcześniej Franciszek przejeżdżał ulicą, wzdłuż której szłam na Błonia. Z uporem próbowałam zrobić Mu zdjęcie, ale na zdjęcie załapała się tylko jego pozdrawiająco-machająca ręka ;) Już na Błoniach Papież podkreślił, że spotykamy się, aby świętować żywą obecność Jezusa. Nie było to stwierdzenie wyolbrzymione. Wszyscy jak tam byliśmy przyjechaliśmy, aby pokazać całemu światu, w Kogo wierzymy. Taki duży fanklub Jezusa Chrystusa (+ nieobecni)!
Późnym wieczorem poszłam jeszcze zasłuchać się w kato - muzykach w ramach Strefy Chwały Polska 1050. Największą radość sprawił mi Maleo! Moja miłość nastoletnich lat wciąż żywa! ;)
Sobota to dzień pielgrzymki na miejsce czuwania (Brzegi). Ok. 14 wyruszyłam, ok 18 byłam na miejscu. Droga nie była prosta. Przez większość pielgrzymki szłam z grupą, a na koniec już sama, do mojego sektora (innego niż grupa). Trudno opisać moją radość po wejściu do sektora :) Wszystko mnie cieszyło. Czuwanie z Papieżem i późniejszy koncert (nie wysłuchałam go w całości, bo zasnęłam) to przeżycie duchowe nieporównywalne jak dotąd z żadnym z podobnych modlitewnych spotkań. W nocy było zimno. O północy musieliśmy opuścić nasz sektor. Przespałam się na kawałku wolnego miejsca między sektorami. A rano mały cud i powrót do mojego sektora. Sektor S był blisko ołtarza, co sprawiło, że mogłam jeszcze lepiej przeżyć ten czas i jeszcze bardziej uczestniczyć. Niedzielna Eucharystia to prawdziwa uczta duchowa. Trudność w pisaniu mojego bloga polega często na tym, że piszę głównie o tym, czego nie widać; czego nie da się opisać kolorami, kształtami, zapachem czy smakiem. To co dzieje się w sercu człowieka, jest trudne do nazwania. Po Eucharystii w doborowym towarzystwie Brązowych Braci, udałam się na odpoczynek... A później - do domu.

Słowa Papieża
Pierwsze słowa, które głęboko zapadły w moje serce, to te, które słyszałam jeszcze za pośrednictwem telewizji będąc w domu, o tym, że jeśli Jezus dotyka serca młodego człowieka, to jest on zdolny do naprawdę wielkich dzieł. Tyle razy zastanawiam się czy coś nie jest ponad moje możliwości, ponad moje przyzwyczajenia, ponad moją - słabą; małą - miłość. A te słowa Papieża dają mi realną nadzieję, na to, że jeśli jakiś pomysł pochodzi od Jezusa; jest czułym dotykiem Boga to jestem zdolna do wielkich rzeczy. Czasem myślę - odważę się, a później będę robić rzeczy, które mi się nie podobają, których nie lubię, więc nie chcę tak... I na to dostałam niesamowicie prostą i prawdziwą odpowiedź: Jezus Chrystus jest tym, który potrafi obdarzyć prawdziwą pasją życia. Wystarczy zaufać iii... skoczyć na głęboką wodę :)
Podczas Drogi Krzyżowej Papież Franciszek mówił o potrzebie bezinteresownego daru z siebie. Uderzyło mnie to mocno, bo ostatnio najbardziej właśnie nad tym pracuję. Aby mniej myśleć o sobie, a bardziej o innych, aby przestać się skupiać na sobie i tym żeby mi było dobrze, ale żyć tak, aby inni byli szczęśliwi żyjąc obok mnie. Ojciec Święty powiedział: Dziś ludzkość potrzebuje mężczyzn i kobiet, a szczególnie ludzi młodych, takich jak wy, którzy nie chcą przeżywać swojego życia połowicznie, młodych gotowych poświęcić swoje życie w bezinteresownej służbie braciom najuboższym i najsłabszym, na wzór Chrystusa, który oddał się całkowicie dla naszego zbawienia.
To zadanie najtrudniejsze. Egoizm jest w każdym z nas. A Franciszek proponuje, aby żyć tak jak Jezus - zrezygnować ze wszystkiego dla innych. Totalne szaleństwo i na pewno - totalna radość takiego życia. Co zresztą widać w przykładzie osób duchownych, sióstr i braci zakonnych oraz świeckich wolontariuszy, misjonarzy, którzy odważyli się własnie tak żyć.
Przez całe to nauczanie podczas ŚDM najbardziej wybrzmiewało mi właśnie to przesłanie, że w życiu chodzi o to, by być bardziej dla innych a nie dla siebie. Mam z tym niestety problem. Planując życie, zastanawiając się nad wyborem drogi życiowej ciągle myślę: czy ja będę szczęśliwa. Nie ma w tym nic złego, to takie ludzkie myślenie, z którym Pan Bóg nie mniej nas kocha. Ale tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Chodzi o to, gdzie najpełniej będę mogła (ze swoimi predyspozycjami) realizować Drogę Jezusa - czyli ofiarowywać swoje życie dla innych. Cytat tak często powtarzany, jak często wspominane we wszelakich mediach ŚDM, muszę jednak i ja go zamieścić, bo jest piękną sentencją, która na długo będzie w moim sercu. Ilekroć będę podejmować działania, chcę przypominać sobie właśnie tę myśl:

Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze poza. Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło ani nawet o jakich nie pomyślałeś; po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia.

Przyszłość

Papież na zakończenie Drogi Krzyżowej powiedział, że niektórzy uczniowie Jezusa wrócili do domu w Wielki Piątek smutni, inni woleli zapomnieć o krzyżu. Zostaliśmy zapytani z czym dzisiaj wrócimy na miejsce naszych noclegów. A ja mam w głowie to pytanie w kontekście powrotu ze ŚDM: jak wracam do domu po tych wydarzeniach? Co się zmieniło? Czy cokolwiek? W innym miejscu - na Campusie Misericordiae Papież zaznaczał kilkukrotnie, że przyszliśmy zostawić ślad. Rozumiem ten ślad jako owoce mojego życia. Jadąc na ŚDM nie myślałam o tym, żeby było fajnie i miło. Myślałam o tym spotkaniu z perspektywą co będzie później, bo mam świadomość, jak wiele w moim życiu powinno się zmienić, aby nabrało ono smaku. Dzisiaj mogę powiedzieć: moje życie się zmienia. Czy te owoce będą trwałe, tego nie wiem.
Modlę się codziennie o wierność Panu i o zachowanie od złego. A teraz także o chęci do zamiany kanapy na buty i wyruszenia z Jezusem na serio w podróż życia.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

A Ty? Jakie masz przemyślenia związane z wizytą Ojca Świętego w Polsce? Podziel się nimi, nawet jeśli uczestniczyłeś w ŚDM tylko za pośrednictwem mediów. 



Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger