07 lutego

jeszcze trochę...

Niestety - nadal jestem w Lublinie, a według moich planów właśnie o tej godzinie jadłabym sałatkę brokułową w moim domu. Nie zaliczyłam jednego przedmiotu i muszę siedzieć do wtorku tutaj, żeby poprawić. Ale żeby to chociaż jakiś ważny przedmiot był, a to fakultet, w dodatku niemający żadnych punktów ECTS. Ale dobrze, już wczoraj się wypłakałam i wydenerwowałam. Dzisiaj posprzątałam mieszkanie, nawet swój pokój, co nie zdarza się często, a jutro...zakupy - kupuję sobie nowy telefon. Przez stary nie mogę się dogadać z nikim, bo coś mi głośnik pada, ale można mu wybaczyć, trzy lata ze mną wytrzymał. A wieczorową porą.... brunet....spowiednik. Tak, tak, walka trwa i praca nad sobą także, ale jest ciężko. Tydzień był słabiutki. Ale Jezus uzdrawia. Wierzę w to. No i jeszcze jutro Msza z Neo - trochę poweru się przyda.

Dostałam obiecane książki, w stanie idealnym wręcz! Co za radość! A w związku z książkami dostałam na pocztę e-mail pytanie. Pewna zatrwożona Niewiasta (którą z tego miejsca ciepło pozdrawiam) zapytała mnie: czy wolno nam czytać książki kapłanów, którzy już nimi nie są? To oczywiście w kontekście autora książek, którego wymieniłam pisząc o oczekiwaniu na książki. Tak, można - bo można czytać wszystko i nikt nam nie zabroni, jesteśmy wolnymi ludźmi. Ale z punktu widzenia katolika to: tak, można- jeśli kapłan ten pisał zgodnie z nauką Kościoła. Takie (jak śmiem się domyślać, bo tylko pobieżnie przejrzałam na razie) są książki Rafała Szymkowiaka. Natomiast nie zalecałabym czytania książek kapłanów, którzy pisząc już mieli pewien problem z przyjęciem Bożego Słowa albo nauki katolickiej. Raczej zaszkodzą niż pomogą. Należy też wziąć pod uwagę okoliczności, powód dla którego dany kapłan już nim nie jest. Nie zawsze znamy ten powód. Jeśli chodzi o wspomnianego autora książek, na których widnieje za nazwiskiem skrót OFMcap, to czuje się bezpiecznie. Jeśli chodzi o np. pewnego byłego jezuitę, kapłana suspendowanego to byłabym ostrożna. Może dlatego, że jego 'nauczanie', jest po prostu dla mnie nie do przyjęcia. Cóż... Najlepiej karmić się tym co jest zdrowe. Książki byłego kapłana przeczytam głównie z ciekawości, bo do mnie nigdy nie przemawiał w ewangelizacji slang młodzieżowy, a takim są one napisane. Zobaczymy, czy się coś zmieniło. Oczywiście - wolałabym, żeby to były książki bp. Rysia, ale to byłoby zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Książek bp Rysia nikt za darmo nie rozdaje, ludzie JEDNAK się znają... ;)

W ogóle jutro rewelacyjna modlitwa psalmem: Naucz mnie, Panie, mądrych ustaw swoich. Myślę, że te słowa zostaną we mnie na długo. To prosta, ale bardzo konkretna modlitwa. A w Ewangelii Jezus jutro wysyła nas osobno na miejsce pustynne. Wie czego potrzebuję. Bardzo na ten moment potrzebuje pustyni. Nie mogę jej doświadczyć fizycznie- takiego miejsca odosobnionego, bo poprawka, później dom, na stancji współlokatorki, trzeba troszczyć się, żeby mieć co zjeść, itd. Ale w pustynia w sercu. Może to jest to? Może tak trzeba spróbować? Wyjść na pustynie i wypocząć. Ale nasz Mistrz się o nas troszczy! Wysyła nas na odpoczynek. Niesamowity :) Ale...co będzie dalej? Przed czym odpoczywamy? 

Życzcie mi cierpliwości w wytrzymaniu w Lublinie przez jeszcze trochę... 
I szturmujemy niebo za misjonarzy a Afryce, którzy ciągle są w nieciekawej sytuacji.
pax! ;]

4 komentarze:

  1. Ja też chcę pustynię, bardzo bardzo chcę... Tylko jak się tam dostać z tego świata? Jak znajdziesz jakiś pomysł to podziel się koniecznie :) pax +

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, będę intensywnie nad tym myśleć ;) A jakby co...napiszę:) pax Siostro! :)

      Usuń
  2. Poprawiłam kolokwium. Jestem już w domku ;) Pozdrawiam, dzięki za podzielenie się swoim odbiorem Bożego Słowa. To cenne dla mnie bardzo. pax! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję i życzę miłego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger