30 listopada

Czuwajcie!


"Oto sprawiedliwy przychodzi, do nas, grzeszników, aby z grzeszników uczynić sprawiedliwych. Święty przychodzi do bezbożnych, aby uczynić nas świętymi. Pokorny przychodzi do pysznych, aby z pysznych uczynić pokornych. Ten, Który z istoty swojej jest dobry przychodzi do ludzi przepełnionych złem."

Zaczyna się kolejny adwent w moim życiu i w Twoim też. Czy ten czas jest dla mnie ważny? Czy jest inny od pozostałych dni w roku? Przyznaję nieco zmieszana, że od kilku lat niewiele się różni. Chociaż chęci są dobre, są wartościowe postanowienia na początku i nawet mówię pewna siebie, że są takie małe i proste; banalne, to okazuje się po kilku dniach adwentowego oczekiwania, że i one bywają niezrealizowane. Zastanawiałam się wczorajszego wieczoru co jest powodem tych wielu niezrealizowanych postanowień w moim życiu, jeśli nie stopień ich trudności. 
Bóg przyjdzie. Wydarzenie to jest wspaniałe, pełne cudowności. Ale kto w dzisiejszym świecie stąpania twardo po ziemi wierzy w cuda? A jeśli nie ma tej wiary, to nie ma co się dziwić, że wiele osób (w tym ja) nie czyni przygotowań i czas adwentu nie różni się nazbyt od innych dni w roku. Gdyby jednak zaryzykować i przeżyć ten czas tak na serio. Wszystkie postanowienia wypełnić stuprocentowo. Przyłożyć się do nich tak jak do wypełniania zadań, które są nam powierzone na co dzień (nie wiem jak Wy, ale ja podchodzę do nich bardzo poważnie, nie byle jak). To co wtedy? Czy coś stracisz? Adwent to czas nadziei. Nadziei na przyjście Boga - osobowego, konkretnego do życia, do serca każdego człowieka osobiście. Sama nadzieja jednak nie wystarczy. Można zająć się wyłącznie nadzieją na coś, na kogoś i przegapić w y d a r z e n i e. Dlatego na ten czas istotną cechą, a właściwie cnotą jest czujność. Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi z troską: Czuwajcie! To czuwanie w moim przekonaniu to właśnie skupienie się na Osobie Jezusa Chrystusa, w solidnym wypełnianiu postanowień, w pogłębionej modlitwie, lekturze i rozważaniu Pisma Świętego; w zintensyfikowanym życiu duchowym. Nikt za nas tego czasu nie przeżyje. To od nas zależy czy podejmiemy się poważnego traktowania adwentu, ale i całego swojego życia wiarą. To wszystko niech się odbywa w klimacie wyciszenia, odejścia od zagłuszających rozmów czy spotkań, porzucenia niepotrzebnych obrazów (reklam, wystaw), niech będzie to czas nasłuchiwania Słowa Pana i zapatrzenia w Niebo - wypatrywania gwiazdy, która zwiastować będzie narodziny Zbawiciela.
Na dzień dzisiejszy mam kilka postanowień, ufam że pomogą mi one czuwać wytrwale.

Czuwajcie i Wy wytrwale! 
pax! ;]

PS. Zdaję sobie sprawę, że ta notatka nie jest wysokich lotów, ale pokornie muszę przyjąć swoją (daj Boże) czasową niedyspozycję. I Was proszę o wyrozumiałość.

4 komentarze:

  1. Ta notka jest urzekająca, prawdziwa, pokazująca oblicze duszy czekającej! Spójrz, jeśli ktoś, kto ma problemy z wypełnianiem postanowień przeczyta ją, od razu poczuje pewną wspólnotę - będzie czuł, że nie jest on osamotniony w swojej niedoskonałości. Ta notka dobrze oddaje atmosferę czekania. Trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Od jakiegoś czasu tu i ówdzie czytam lub słyszę o porażkach w jakichś postanowieniach wobec Boga, w modlitwie, w pracy nad sobą. I przychodzi mi do głowy ciągle ta sama myśl i powtarzam ją innym bardzo wiele razy - wierność. Bóg docenia naszą wierność. Każdy nasz drobny gest i kroczek w Jego stronę nie pozostaje niezauważony :) To dodaje mi siły, gdy choć daję z siebie wszystko, to czegoś nie uda mi się wykonać na 100%, ważne, że jestem, że chcę, że nie bagatelizuję... Może i Tobie doda otuchy w takich chwilach myśl o wierności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, tylko takie porażki wiążą się ze zniechęceniem. A wtedy trudno o chęci i siłę. Niemniej jednak - dzięki, będę próbować w gorszych chwilach szukać tej otuchy :)

      Usuń

Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger