17 marca

idź, a od tej chwili już nie grzesz

A w Lublinie ciągle zimowo, chociaż wczoraj i dzisiaj wyjątkowo pachnie słońcem! :)

Moją patronką w tym roku jest św. Faustyna Kowalska, dlatego gdy tylko zobaczyłam w piątek na stronie internetowej, że w pobliskim kościele odbędzie się Wieczór Miłosierdzia Bożego postanowiłam, że pójdę. Jak postanowiłam, tak uczyniłam ;) Najpierw była Droga Krzyżowa, później Msza Święta i Koronka do Miłosierdzia Bożego z ucałowaniem relikwii świętej Faustyny. Bardzo dobre duchowe doświadczenie, bardzo dobry także początek postu (40godzinnego w intencji bezdomnych), który zakończył się dzisiaj.

Znajomy ksiądz wraca ze swoich rekolekcji, z przemyśleniami....dla mnie. Szok. Nie zdradzę co mi powiedział (a powiedział tyle, że ledwo udźwignęłam), ale zdradzę, że rekolekcje były o... Miłosierdziu Bożym (o ironio! ---> piątkowy wieczór Miłosierdzia Bożego ). W odpowiedzi na to wszystko co usłyszałam mam tylko jedno do powiedzenia: czas można wykorzystać w dobry i zły sposób, ja próbuję w dobry...wychodzi różnie, ale na pewno rozwijam się, dojrzewam - i to jest bardzo ważne w życiu, aby nie zatrzymać się na jakimś etapie, ale ciągle iść do przodu po śladach stóp Zbawiciela będąc otwartym na Jego twórcze działanie.

U proroka Izajasza dzisiaj czytamy: Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Pan Bóg nie jest pamiętny. "Bóg nigdy nie znudzi się tym, by nam przebaczać." (Papież Franciszek) Mam tendencję do wyciągania wciąż tego co kiedyś było, do tego co było grzeczne, niedojrzałe, co było przejawem braku miłości względem siebie i drugiego człowieka. Wyciągam to i w pewnym sensie to wszystko staje się moim bogiem, oddaje się temu w myślach, wyrzucam sobie, oskarżam siebie. A przecież Bóg dokonuje rzeczy nowej. Już dawno odpuścił mi moje grzechy. W Jego oczach mam czystą kartę po każdej spowiedzi świętej. Dobrze, że wciąż w swoim słowie mi o tym przypomina, bo jest to dla mnie ratunkiem, a także motywacją, także zapewnieniem o Jego bezgranicznej miłości do mnie; o Bożym Miłosierdziu względem mnie.
Może tego nie widać, bo jestem niedoskonała, może tego nie widać, bo wciąż upadam, i tylko upadek jest wyrazisty w moim życiu, ale chcę powtórzyć za św. Pawłem: Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Mam w sobie pragnienie poznawania wciąż Chrystusa, bez którego nic na tym świecie nie ma sensu.
Kiedy odrzucam, kiedy wdaję wyroki, kiedy powiem słowo za dużo, rzucam kamieniem w drugiego człowieka. Łatwiej jest dostrzec zło w drugim niż w sobie. Jestem jak ci, którzy wystawiają Jezusa na próbę. Widzą winę i grzech tej kobiety, ale swojego grzechu już nie dostrzegają.
 Ale dobrze jest też czasem postawić się na miejscu tej kobiety cudzołożnej, wystawionej na pośmiewisko, na drwiny przez ludzi podstępnych- może znamy to z naszego życia. Jezus widząc nasz grzech mówi: I ja cię nie potępiam, idź a od tej chwili już nie grzesz. Jezus nie potępia, ale jednocześnie przypomina o tym, aby więcej nie grzeszyć, aby żyć w zgodzie z własnym sumieniem, w zgodzie z Bogiem, zachowując Jego przykazania.
Właśnie dzisiaj wznawiam swoje wielkopostne postanowienie, którego przez cały post nie udało mi się wypełnić. Ale dziś je wznawiam i ufam, że wytrwam w nim, przynajmniej do Świąt (a mam nadzieje, że jeszcze długo dłużej :) ).

A na koniec chciałam obwieścić wszem i wobec, że marzenia się spełnia! Kupiłam lustrzankę. Wydałam ostatnie (i jedyne) pieniądze, ale mam. Jest piękna :)

Pax!+

7 komentarzy:

  1. Jednak robienie tego co jest dla nas miłe, a nie koniecznie dobre, bo przecież On i tak mi wybaczy, zalatuje hipokryzją.
    A najgorsze jest chyba to, że zdajemy sobie z tego sprawę i nic z tym nie robimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony nie robimy, a z drugiej całkiem sporo - ostatnio mi to ktoś uświadomił. I rzeczywiście. Nie można się usprawiedliwiać, ale nie można też patrzeć na siebie ciągle w złym świetle. Warto dostrzec te miejsca w naszym życiu, gdzie jest poprawa :)

      Usuń
  2. No, no widzę się Panna znowu rozkręca. Wyrazista w Twoim życiu jest wiara, co nie w każdym człowieku, nawet bardzo religijnym widzę, a upadek- jest dla nas normą. Zapraszam na stare śmieci. Przywieź pstrykadełko, pochwal sie. pozdrawiam, j.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o proszę, (K)to to się odezwał. Dziękuje za dobre słowo, a nawet kilka słów. Wolę nowe śmieci, ale o Starych...nie zapominam ;) Odzdrawiam!

      Usuń
  3. ja nie ma temat (chyba?), ale zdjęcie mi się rzuciło w oczy, to jest ten kościół na osiedlu, ten... na przeciw akademika na Zana? jak byłem na studiach to się budował, jak już kończyłem studia to kościół był w stanie surowym i pokryty blachą tylko na dachu :)
    a tutaj widzę że już jakby wszytko gotowe :)

    pozdrawiam z "dalekiego miasta" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten kolorowy budynek przy Zana (prosto za plecami gdy robiłaś to zdjęcie) z kosmicznie wyglądającym kawałkiem dachu na niskiej kondygnacji ponad czymś co dawno dawno temu było stołówką, to właśnie akademik UMCS :)

      Usuń
    2. Chyba nie od tej strony to zdjęcie jest robione, za mną jest jeszcze trochę chodnika i ul. Wileńska :)

      Usuń

Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger