10 marca

czas na PRAWDĘ

 

Zauważyłam, że najlepiej się pisze, kiedy jest się albo w stanie skrajnej rozpaczy wynikającej z własnej nędzy, albo kiedy jest się radosnym, będąc w stanie łaski uświęcającej.
Zdecydowanie jestem teraz w tym pierwszym z wymienionych. I nic nie zmienił pobyt w Lublinie, rekolekcje szkolne (przecież: znakomicie prawdziwe), godzina adoracji Najświętszego Sakramentu i dzień wolnego od szkoły (powszechnie zwany wagarami). I nie ma co się dziwić, że sytuacja jest trudna, skoro moje życie to takie pomieszanie z poplątaniem, a konkretnie skrzyżowanie chrześcijaństwa z pogaństwem. Mianowicie kiedy jest czas na modlitwę, Mszę Świętą z łatwością przychodzi mi uwierzyć...zawierzyć Jemu całe życie, powiedzieć "bądź wola Twoja", i dalej- głosić Go. Czasem nawet żałuję, że nie są to czasy św. Pawła, kiedy groziło kamienowanie. Okazałoby się wówczas, jakich mamy kapłanów, zakonników i wiernych świeckich; okazałoby się jak ja wierzę i czy kocham (Miłość 'wszystko przetrzyma'). Gdyby podjąć ten temat moglibyśmy porozmyślać, czy przypadkiem obecna sytuacja kraju i wojna wyznaniowa nie prowadzi do powrotu tamtych praktyk... Leczę się jednak z mówienia więcej o Kościele niż o samym Panu Bogu, bo generalnie chodzi o poznanie Jego Osoby.
To skrzyżowanie chrześcijaństwa z pogaństwem nie istnieje jedynie gdzieś w notatce na blogu. Jest odczuciem i to bardzo mocnym, tak mocnym że serce wyrywa się, aby zacząć coś z tym robić, aby się w końcu na coś zdecydować. I szukam...jakiś środków, które pozwoliłby się uwolnić od uzależnienia, nienawiści, lenistwa, i wszelkiego grzechu. Szukam, chociaż wiem dobrze co trzeba robić. Celowo mijam się z tym co trudne, ale ratujące życie, bo jest to wymagające. Jasne- rozważania, konferencje, książki religijne, praca katolicka, poznawanie różnych duchowości- to wszystko służy dobru, ale jest to trochę poznawanie z opowieści osób trzecich. Jest konieczne jedynie, aby usłyszeć, że 'jest Ktoś taki'. Jeśli jednak chcę kogoś poznać i sama wyrobić sobie opinię, zaprzyjaźnić się to bez chęci wejścia w relację - s p o t k a n i a- się po prostu nie uda. Miłość z Bogiem to nie przelotny romans, to stały związek. Mówiłam sobie już to wiele razy, właściwie codziennie mówię: od jutra bez 'tego', a z 'tamtym' - uda się! Nie może się jednak udać bez modlitwy, której jakby mniej ostatnio w moim życiu. A właściwie za dużo fałszywego spotkania z moim Bogiem. Czas na p r a w d ę ... A prawdziwym spotkaniem będzie milczenie i zasłuchanie się w Jego głos. Tylko z Jego pomocą jestem w stanie pozbierać swoje życie w logiczną, spójną całość - aby sobą być.
Mam pewne pragnienie, które od długiego czasu nie chcę się spełnić: szczere wyznanie "Panie, dobrze nam tu być", z greckiego- dosłownie "pięknie nam tu być"; a pięknie jest wtedy gdy wszystko jest na swoim miejscu. 

Podobno nigdy nie można rezygnować z wewnętrznych pragnień...

 

1 komentarz:

  1. Podpisuję się pod tym w 100%... Bo Kościół jako wspólnota jest ważny. Ważne jest to, żeby być w zdrowej wspólnocie, gdzie można się nawzajem wspierać i duchowo wzrastać. Ale najważniejsze jest to, by mieć naszą osobistą relację z Jezusem - Jemu całkowicie oddać swoje życie i zaufać Mu. Pozdrawiam :)
    PS: Weszłam tu, bo zauważyłam Cię w obserwatorach :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 BożyFreestyle , Blogger